04 listopada 2012 - 7

79

Thumbnail

Jest świetna piosenka zespołu The Smashing Pumpkins pod tytułem 1979. Może posłużyć jako podkład muzyczny do notatki.

13 maja 2011

Moja waga wskazuje 79 kg. To równo 10 kg więcej niż w dniu, w którym złamałem sobie obojczyk i zaczęła się moja długa przerwa w bieganiu. Ogólnie nie odczuwam wyższej wagi, od pewnego czasu chodzę na siłownię i nabrałem nieco masy. Większość obrań dużo bardziej opina się w ramionach, klatce i rękach ale o to chyba chodzi w treningu siłowym. Tak czy inaczej zawartość tkanki tłuszczowej w organizmie jest dużo wyższa niż kiedyś. I przez najbliższe miesiące będę starał się zejść z tkanki tłuszczowej równocześnie nie tracić mięcha.

Miałem dwumiesięczne podejście do sztywnego planu treningowego i dietetycznego rozpisanego przez znanego w środowisku biegowym świetnego dietetyka Kubę Czaję. Plan był fantastyczny, konsultacje też, nie dałem rady jednak wytrwać w rygorze treningowym i musiałem skupić się na firmie 24/h na dobę. Ze względu na wariacki tryb życia nie jestem w stanie planować godzin treningów, posiłków ani snu. Nie wiem kiedy będę pracował do nocy a kiedy wyjdę z pracy o 18. Dlatego staram się tylko powielać pewne schematy dietetyczne i treningowe na tyle na ile pozwala mi to grafik danego tygodnia. Chociaż nie wykluczam jeszcze jednej próby wejścia w tryb sztywnych treningów. Uzależniam to od stanu mojego kolana. I tutaj kolejny zonk. Stali czytelnicy bloga pamiętają poprzednią notatkę, w której jęczałem, że mam niesprawne kolano. Co zrobił blogujący pacan? Nie poszedł do lekarza. Odwlekam trochę to żeby nie okazało się, że muszę być operowany. Czuję podświadomą niechęć do dowiedzenia się co mi jest. Ale jak się nie dowiem to nie wrócę do 100% formy treningowej. Błędne koło dupa Jasiu.

Formuła runbloga musi się zmienić. Zastanawiam się co robić dalej z blogiem. Myślałem, że uda mi się przez długi weekend zrobić jakąś strategię rozwoju ale jestem zasypany pracą. Na pewno dalej będziemy razem z Pawłem testować sprzęt, w zasadzie to Paweł będzie go testował bo u mnie jest mogiła z bieganiem. Chciałbym też zebrać ekipę do jakiejś ekstremalnej imprezy na przykład triatlon Norseman i pojechać tam pod szyldem runblog/sponsor. Chcę też wrócić do prowadzenia typowej narracji w pierwszej osobie w cyklu cotygodniowych niedzielnych notatek. Czyli jakie treningi robiłem, co jadłem dobrego, co niezdrowego, jakie treningi planuję w następnym tygodniu, jak moje postępy z leczeniem kolana. Nie wiem czy jest to interesujące dla czytelników. Z pewnością jako facebookowy ekshibicjonista potrzebuję takiej wyższej formy wylania z siebie całej masy znaków na klawiaturę. Ale nie częściej niż raz na tydzień, w końcu runblog to nie tylko internetowy pamiętnik jednego wariata. Będę swoje smęty zapisywał w nowej kategorii „Tygodniówka”. Jeśli zdecyduję się na konkretny plan treningowy to taka forma notatek będzie pewnie bardziej ciekawa.

Plany na nadchodzący tydzień:

  • Zdiagnozować kolano lub umówić się do lekarza
  • Pójść cztery razy na siłownię i raz na basen
  • Uciąć całkowicie RedBulla, Colę i słodycze

Dzięki za lekturę jeśli ktoś dotrwał do tego momentu! 🙂

Mateusz

Przygodę z bieganiem zacząłem blisko 10 lat temu bo w 2006 roku. Od tego czasu również prowadzę bloga. Ukończyłem dwa maratony, dychę biegałem w 40 minut, potem miałem poważną kontuzję i teraz po raz kolejny wracam do sportu.

Udostępnij wpis w social media

Skomentuj wpis
  • Welcome back!
    Mam nadzieję, że uda Ci się wykroić w weekend nieco czasu na notatki. Jeśli ja daję radę z małym dzieckiem na pokładzie – to ty też dasz radę.

    • Dzięki za komentarz! Bardzo mnie cieszy kiedy pod notatką jest w godzinę 20 lajków ale kiedy widzę, że ktoś komentuje to dodatkowo się uśmiecham 🙂

      Twój blog akurat jest wyjątkowo dopieszczony, z chęcią na niego zaglądam. Poprawię się też z częstotliwością komentowania 🙂

  • Jeszcze się gdzieś spotkamy na biegu 🙂

  • Mam nadzieję, że nastąpi to jak najszybciej 🙂

  • Mam nadzieję, że Ci się uda stary 😉 Ja sam wróciłem teraz do biegania i strasznie dobrze się z tym czuję.

  • Nie buntuj się tylko idź z tym kolanem do dobrego, poleconego lekarza + ewentualnie później do fizjoterapeuty. Ja w tym roku próbując samemu się diagnozować (też chodziło o kolano) i leczyć straciłem parę ładnych miesięcy biegania (biegałem ale na pół gwizdka)… dopiero jak poszedłem do lekarza i na badania udało mi się ustalić i wyeliminować przyczynę moich problemów.

  • Czy możesz dać namiary na tego lekarza? 🙂