26 czerwca 2014 - 0

Wielki, włochaty i ohydny… CEL !!!

Thumbnail

Big
Hairy
Ugly
Goal

czyli

BHUG

Ohydny i włochaty cel. O co chodzi? To ważna dla mnie notatka, więc po kolei.

***

Od dawna taplam się w treningowym niebycie. Piszę tutaj o tych kontuzjach i ogólnej niefajności życia z nie do końca sprawnym kolanem, nie przekłada się to pozytywnie na ruch na blogu. Chyba wszyscy stali komentatorzy odeszli do wiecznie uśmiechniętych blogaczy. Nie dziwię się, sam wolę czytać blogerów, którzy biegają dużo, często i szybko zamiast rzadko, mało i powoli. To się musi zmienić!

Ostatni rok, może nawet dwa, upłynął pod znakiem siłowni. Trening siłowy jest świetną sprawą ale jest też pułapką. Bardzo łatwo się rozrosnąć, problem w tym, żeby masę przekuć na rzeźbę. Szybko rozmiar ciuchów zmieniłem na L i zacząłem lepiej wyglądać. Jednak po zaprzestaniu treningów siłowych ciało od razu flaczeje. Do tego trudniej też jest biegać przy masie przekraczającej 80 kilogramów. Jeśli nie stosujesz rygorystycznej diety siłownia może być gwoździem do Twojej biegowej trumny.

W ostatni weekend padał deszcz i wiał mocny wiatr. W planach był rower ale zrezygnowałem z jazdy w wietrze po śliskim asfalcie po pierwszych kilku minutach jazdy. Już raz na szosie złamałem obojczyk, ciąglenie mam kasku więc wolałem nie ryzykować. Dla przypomnienia – fotka zrobiona zaraz po pamiętnej kraksie – 13 maja 2011.

Post użytkownika Mateusz Krogulec.

 

I co tu zrobić. Jest weekend, siedzę w Łomiankach, trzeba wykorzystać okoliczne tereny treningowe i się poruszać. Biegać nie chcę bo kolano ciągle nie jest w 100% sprawne. Rower odpada bo nie jestem przygotowany na warunki pogodowe. Po 20 minutach byłbym mokry i wyziębiony. Zatem co? Basen. Pierwszy raz od dłuższego czasu pływałem dłużej i mocniej. Potem drugi raz we wtorek i dzisiaj po pracy znowu idę pływać. Czas spędzony na siłowni jak się okazało nie poszedł na marne – bardzo wzmocniłem górne partie ciała i czułem się w wodzie naprawdę dobrze.

Długo zastanawiałem się na tym co może być moim Wielkim Włochatym i Obrzydliwym Celem i teraz już wiem – start w połówce Ironmana. Zacząłem już nawet szukać startów, do których mógłbym zacząć przygotowania i za równe 100 dni jest olimpijka w Barcelonie. Będę trenował tak, jakbym tam startował. Z zakupem pakietu startowego jeszcze się wstrzymam, kiedyś kupiłem pakiet na 1/2 Ironmana w Ełku i przez złamanie nie wystartowałem, wpisowe przepadło. A teraz chwila skupienia – jak wyznaczać sobie cele i jak kiedyś nieświadomie wyznaczyłem sobie BIG HAIRY UGLY GOAL:

Jest cel, jest motywacja, jest nowa zajawka – woda, woda, woda! Po plan treningowy zgłaszam się do Pawła Różańskiego, którego znacie z profesjonalnych testów, które publikujemy na Runblogu. Morfologia krwi zrobiona i wysłana do dietetyka. Rower czasowy stoi i się kurzy. Nie ma opcji, trzeba atakować triatlon. Szukać nowych bodźców, nowych inspiracji, nowych zajawek. Jeśli doczytałeś do tego momentu to wielkie dzięki. Daj lajka, suba na YouTube i ciśnij sport do póki się da. Łatwo zapomnieć ile szczęścia daje dobrze zrobiony trening. Ja sobie o tym na nowo przypomniałem.

Mateusz

Przygodę z bieganiem zacząłem blisko 10 lat temu bo w 2006 roku. Od tego czasu również prowadzę bloga. Ukończyłem dwa maratony, dychę biegałem w 40 minut, potem miałem poważną kontuzję i teraz po raz kolejny wracam do sportu.

Udostępnij wpis w social media

Skomentuj wpis