22 grudnia 2013 - 2

Książka „Biegaj Zdrowo”

Thumbnail

Jest cała masa biegowej literatury ale tylko książka „Biegaj Zdrowo” powinna być obowiązkowa dla wszystkich biegaczy. Dlaczego? Ponieważ większość z nas biegaczy to imbecyle, którzy o swoje zdrowie zaczynają dbać dopiero po tym, kiedy złapią kontuzje. Jest to dla mnie szczególnie bliski temat ponieważ sam byłem biegowym oszołomem i zniszczyłem sobie zdrowie biegając pierwsze maratony jako 22 latek.

Autorem książki jest Lewis G. Maharam, lekarz i dyrektor sportowy amerykańskich biegów Rock’n’Roll. Poziom merytoryczny publikacji jest na najwyższym poziomie. W prosty sposób mamy opisane to co powinniśmy wiedzieć na temat zdrowia, a właściwie problemów ze zdrowiem. Mamy słowniczek pojęć medycznych, omówione podstawowe kontuzje i choroby biegaczy, dużo porad, które uchronią potencjalnego maratończyka przed zniszczeniem sobie zdrowia.

Wracając do istoty sprawy. Po pobieżnym zapoznaniu się z książką „Biegaj Zdrowo” dochodzę do wniosku, że mój poziom wiedzy na temat zasad działania ludzkiego organizmu jest na niskim poziomie. Gdybym przeczytał „Biegaj Zdrowo” w 2006 roku czyli wtedy kiedy zaczynałem swoją przygodę z bieganiem to… nigdy nie zacząłbym biegać.

Swoje zdanie o „Biegaj Zdrowo” możecie sobie wyrobić sami. Po pierwsze poniżej wrzucam dwa fragmenty książki. Jeden dotyczy tak zwanej nagłej śmierci, drugi urazu Lizfranca (do ściągnięcia tutaj). Po drugie – mam do rozdania 3 egzemplarze książki na moim profilu na Instagramie. Zasady konkursu:

Bieganie a nagła śmierć 

Międzynarodowe Stowarzyszenie Dyrektorów Medycznych Maratonów (IMMDA – International Marathon Medical Directors Association) zostało założone w 1982 roku przez dyrektorów medycznych maratonów w Londynie, Madrycie i Nowym Jorku po to, by szerzyć wiedzę na temat problemów zdrowotnych występujących u zawodników. Od tamtej pory dołączyli do niego dyrektorzy medyczni ze wszystkich pięciu kontynentów. Celem organizacji jest prowadzenie badań na biegaczach długodystansowych, promocja najlepszych metod zapobiegania kontuzjom i ich leczenia, a także unormowanie zasad pomocy medycznej podczas maratonów na całym świecie. IMMDA jest zrzeszone ze Stowarzyszeniem Międzynarodowych Maratonów i Biegów Długodystansowych (Association of International Marathons and Distance Races – AIMS), z którym wspólnie sporządza dokumenty na temat postępowania w przypadkach przegrzania organizmu czy problemów kardiologicznych, przeciwdziałania urazom i wielu innych ważnych zagadnień.

Do kluczowych tematów, które obecnie omawia się i analizuje, należy kwestia nagłego zatrzymania krążenia (zatrzymanie akcji serca) podczas maratonów. Chcemy przede wszystkim wyjaśnić, dlaczego takie przypadki mają miejsce na prawie milę (1,6 kilometra) przed metą. Dyrektorzy medyczni, w tym ja, zawsze ustawiają punkty pomocy medycznej na końcowym odcinku trasy i wciąż zaskakuje laików to, że potrafimy tak dokładnie przewidzieć miejsce, w którym organizm biegacza odmówi posłuszeństwa.

Istnieją dwie główne teorie na temat nagłej śmierci u zdrowego uczestnika zawodów w sportach wytrzymałościowych. Według pierwszej dawka kofeiny przekraczająca 200 miligramów (zawartość dwóch zwykłych filiżanek kawy) zmniejsza przepływ krwi w stopniu zaburzającym rytm serca (śmiertelna arytmia). Druga głosi, że produkty uboczne pracy mięśni prowadzą do powstania niewielkiej zmiany patologicznej w tętnicy i aktywują płytki krwi, które z kolei tworzą mały zakrzep w tętnicy wieńcowej. Człowiek ma dwie tętnice wieńcowe, a ich funkcja polega na dostarczaniu krwi do samego serca. Zakrzep w jednej z nich często skutkuje śmiertelną arytmią. Ryzyko wystąpienia obu typów arytmii można zmniejszyć, ograniczając spożycie kofeiny oraz zażywając codziennie małe dawki aspiryny.

Granica jednej mili (1,6 kilometra) stanowi ciekawy element zespołu nagłej śmierci u maratończyków. Jest to miejsce, w którym zawodnicy wiedzą już, że ukończą bieg, a nawet widzą linię mety, więc zmuszają się do finiszu sprintem. Ten przypływ adrenaliny może zaburzyć pracę układu bodźcowo-przewodzącego serca i wywołać arytmię, jeśli serce jest niedokrwione wskutek jednego z dwóch mechanizmów wymienionych powyżej lub jeśli sportowiec cierpi na utajoną chorobę. Bezpieczniej zatem pokonać ostatni kilometr w zwykłym tempie całego odcinka końcowego. A organizatorzy zawodów powinni zrezygnować z nawoływań w rodzaju: „Jeśli mnie teraz słyszycie, to wiedzcie, że możecie złamać barierę czterech godzin!”.

Z niecierpliwością czekam na plan światowych badań IMMDA na temat nagłej śmierci u biegaczy. Obecnie mamy zaledwie skąpe dowody, zebrane przez różnych specjalistów, oraz wiele dowodów anegdotycznych i teorii. Nasze badanie pozwoli znaleźć naukowe uzasadnienie dla praktycznych zaleceń.

Tymczasem wciąż radzimy biegaczom, co następuje:

  1. Pamiętaj o corocznych badaniach i o powiadomieniu lekarza, co i jak trenujesz. Uwzględnij tempo biegania oraz czas, do jakiego będziesz dążyć na zawodach. Te informacje mogą wpłynąć na dobór badań i podejście lekarza.
  2. Jeśli w trakcie treningu albo biegu odczujesz nieznany ból w klatce piersiowej lub złapiesz większą niż zwykle zadyszkę, ZATRZYMAJ SIĘ i bezzwłocznie poszukaj pomocy medycznej.
  3. Spytaj lekarza o przyjmowanie aspiryny (81 miligramów) – codziennie lub przynajmniej przed długim treningiem czy zawodami. Jeśli nie ma przeciwwskazań, rób to. Tabletkę należy zażywać w dowolnej chwili rano przed bieganiem.
  4. Ogranicz spożycie kofeiny w dniu długiego treningu albo zawodów (więcej informacji na jej temat znajdziesz w następnym podrozdziale). Nie należy przekraczać dawki 200 miligramów (duża kawa z sieciowej kawiarni, na przykład Starbucksa, zawiera około 330 miligramów!).
  5. Zrezygnuj ze sprintu na koniec biegu. Pokonaj ostatni kilometr w tym samym tempie, co poprzednie.

Te zalecenia wydają się sensowne zarówno mnie, jak i moim kolegom po fachu. Kiedy pacjenci pytają: „Co zrobić, żeby nie stać się częścią przykrych statystyk?”, radzimy podjąć powyższe kroki (w pierwszej kolejności gruntownie się przebadać). Mam nadzieję, że zastosujecie się do nich i wy, drodzy czytelnicy, we współpracy z waszymi lekarzami.

Mateusz

Przygodę z bieganiem zacząłem blisko 10 lat temu bo w 2006 roku. Od tego czasu również prowadzę bloga. Ukończyłem dwa maratony, dychę biegałem w 40 minut, potem miałem poważną kontuzję i teraz po raz kolejny wracam do sportu.

Udostępnij wpis w social media

Skomentuj wpis
  • Dobry wpis. wyłapałem parę błędów ort., jednakże nic czym trzeba się martwić.
    Pozdrawiam i Zachęcam do rewizyty, szczególnie jeżeli interesujesz
    się medycyną

  • Witaj! Fajny post, oczekuję następnych artykułów,
    szzególnie opowiadających o kwestiach powiązanych z medycyną