Buty z LIDL za 59.90 zł – TEST

This is the default text

Bieganie wydaje się tanim sportem choć nie jest to do końca prawdą. Wszystkie lansowane modele kosztują w okolicach 400 zł, a nie brakuje takich po 500-600 zł. Jeśli akurat nie mamy kilkuset złotych na nowe buty treningowe, możemy skorzystać z tanich alternatyw. Buty firmy Crivit dostępne w LIDL są na pewno warte uwagi.

Jakość

Pierwsze oględziny jeszcze w LIDL nie wypadły najlepiej. Stos butów w plastikowych torbach luzem leżących w dużym koszu nie zachęcał do zakupu. Kilka rozmiarów do wyboru, od 41 do 44 i ostry zapach chemii. Tyle zapamiętałem z wizyty w dyskoncie. Po dokładniejszym przyjrzeniu się butów nie będziemy zachwyceni jakością wykonania. Wkładka może być krzywo przycięta, podobnie jak inne elementy sztucznego tworzywa, z którego są wykonane buty. Sznurówki – za długie i sztywne. Element usztywniający śródstopie  ‚CARBOLITE’ jest w istocie tylko łamliwym kawałkiem plastiku imitującym włókno węglowe (!). Sprawia wrażenie, jakby miał pęknąć po mocniejszym lądowaniu na kamieniu. Wszystko twarde i szorstkie w dotyku. Nie wyobrażam sobie biegania boso w tych butach. Na butach znajduje się sporo napisów np: Grip Power, Flex Support, Traction Control, Ultra Dens czy wspomniany Carbolite. Strzelam, że pod napisami nie kryją się żadne systemy. Producent na etykiecie informuje jedynie o wykorzystaniu pianki EVA, która jest i tak za cienka. Jakość wykonania nie powala na kolana.

Ocena jakości 2/5

Komfort użytkowania

Szału nie ma, tragedii też nie. Ciężko powiedzieć coś innego o amortyzacji w butach Crivit oprócz tego, że  akaś szczątkowa  jest. Stabilizacji nie uświadczyłem wcale, odradzam zatem ten model pronatorom. Natomiast dla lekkiego biegacza z poprawną techniką dlaczego nie. Może dlatego Michał Smalec (brązowy medalista Mistrzostw Polski 2010 w biegu na 10.000 metrów,  życiówka w maratonie 2:19:21) w wywiadzie dla bieganie.pl chwali sobie buty z Lidla. Z resztą przeczytajcie sami:

A co do butów treningowych, to mówią, że w butach z Lidla biega się, jak się pieniędzy nie ma. Ja pieniądze mam, ale widzę, że są dobre, pasują mi na nogę, dobrze mi się w nich biega, leciutkie są, mięciutkie. Nie ma sprawy, nie muszę biegać w jakiś firmowych. Tylko to mają do siebie, że trzy, cztery tygodnie i po nich. Czwarta para już. Mój brat się śmiał „Eee, buuutyy z Lidla ha, ha”. A po biegu w Stargardzie jak w tych butach opędziłem Chabowskiego, to w drodze powrotnej zajechał do Lidla i kupił sobie dwie pary.

Przebiegłem w nich 61 km w ciągu 10 dni, na więcej nie miałem specjalnie ochoty, chociaż nóg z tyłka mi nie urwało.  Wystarczająco aby móc coś o nich powiedzieć, za mało żeby je skatować do końca. Są szerokie oraz lekkie, dzięki czemu najlepiej sprawdziły się w czasie robienia siły biegowej i stromych podbiegów. Po dwóch treningach na asfalcie zwątpiłem w buty z Lidl,  po bieganiu na leśnych ścieżkach trochę zaplusowały. Parkowe alejki i wydeptane leśne ścieżki to najlepsze podłoże dla tego modelu. Para w rozmiarze 43 waży 308 gramów. Pomimo siateczki, pod którą widać napis na skarpetce noga się poci. Zaletą jest dobrze dopasowany, cienki, przewiewny język.

Ocena komfortu 3/5

Wygląd

Design nie zachwyca. Czuć w nich kończący się (na szczęście) trend do projektowania udziwnionych butów, które wyglądem sugerują zaawansowanie technologiczne. Spodobałby się natartym Ben Gayem ‚prawdziwym biegaczom, a nie tym wylansowanym gówniarzom w Najkach LunarGlajdach’. Z drugiej strony nie są odrażające, zielony ładnie kontrastuje z białym. Nikt raczej nie zwróci na nie w tłumie uwagi.

Ocena wyglądu 2/5

Cena

59.90 PLN !!! Pomimo, że but jest mocno przeciętny to jego cena rekompensuje wszystkie mankamenty. Nie żałuję pieniędzy wydanych w LIDL. Z pewnością do nich wrócę przy okazji podbiegów, posłużą pewnie przy okazji wizyt na siłowni.

Ocena ceny 5/5


comments

Powered by Facebook Comments

Tags: , , ,

9 Responses to “Buty z LIDL za 59.90 zł – TEST”

  1. Mauser
    3 kwietnia 2011 at 23:14 #

    Hmm mógłbyś jeszcze napisał słowo podsumowania. A na marginesie – fajny test.

  2. Michał
    4 kwietnia 2011 at 08:42 #

    Zwykle najpierw kupuje się sprzęt sportowy z zamiarem, że będzie się uprawiać daną dyscyplinę, a potem rower stacjonarny służy jako luksusowy wieszak do bielizny, a buty zalegają na półce.
    Ten model jest do tego celu idealny, a jeśli wychodzimy na trening do trzech razy w tyg. na nie więcej niż 8km, to z powodzeniem może słuzyć jako główne obuwie biegowe.

    • Mateusz
      4 kwietnia 2011 at 09:32 #

      O ile się nie jest dużym i nie ma pronacji :) Dla lekkich zawodników biegających ze śródstopia są jak najbardziej odpowiednie.

  3. kuba wisniewski
    4 kwietnia 2011 at 08:55 #

    nie takie brzydkie! 10 lat temu wygrałyby każdy konkurs piękności i myślę, że też jakości – to, co jest dziś odkryciem i supertechnologią, za kilka sezonów już jest starociem – co nie znaczy, że nie spełania podstawowych funkcji. A swoją drogą Mateusz – czy mam rozumieć, że podziałały na Ciebie te marne reklamy Lidla w radio?!

    • Mateusz
      4 kwietnia 2011 at 09:33 #

      Do zakupu skłoniła mnie dyskusja na forum biegajznami.pl :D

  4. Kuba
    4 kwietnia 2011 at 11:58 #

    Proszę, proszę. Czyli nie takie złe te buty. Ja właśnie miałem okazję potestować ciuchy i wypadło to całkiem nieźle (szczegóły dla chętnych u mnie na blogu). Wg mnie dla amatorów i zaczynających bieganie w zupełności wystarczy.

    • Mateusz
      4 kwietnia 2011 at 12:19 #

      Też kupiłem ciuchy, koszulkę i bokserki ‚pierwsza warstwa’ i uważam, że są tragiczne. Nie wiem co z nimi zrobię, prawdopodobnie wyrzucę do śmieci, nawet do wyciskania sztangi się nie nadają bo nie odprowadzają poty i swędzą :(

    • yoko
      2 lipca 2012 at 11:28 #

      tez uwazam ze buty z Lidla sa calkiem niezle!dla poczatkujacych idealne!

Trackbacks/Pingbacks

  1. ZXM – linia biegowa ZARA | runblog - 17 kwietnia 2011

    [...] raczej bałbym się zrobić dłuższe wybiegania, chociaż biorąc pod uwagę moje doświadczenia z butami z Lidl, nóg by z tyłka nie [...]

Leave a Reply