29 września 2014 - 3

F jak Frajer

Thumbnail

Dzisiaj na fanpejdżu Runbloga było gorąco. Jeden z czytelników napisał do mnie wiadomość, w której poinformował mnie, że osoba, której wysłałem buty za friko wystawiła je na sprzedaż. Mało tego, nawet pisała, że są z pewnego źródła, bo od blogera (!) No i wtedy po prostu nie wytrzymałem. Screen z rozmowy wrzuciłem na Facebooka z tekstem, że generalnie gość to kutas i że lepiej było wysłać do domu dziecka. Polał się hejt.

Dlaczego mimo wszystko skasowałem post? Prowadzę bloga od paru lat. Dużo dostaję, czasami nawet zarabiam, więc dużo oddaję innym. Jestem szczęściarzem – mam wszystko czego chcę, świetną rodzinę, pracę, dziewczynę, tylko zdrowie trochę szwankuje. I właśnie dlatego usunąłem screen rozmowy. Nie będę publicznie, przed przed kilkoma tysiącami ludzi na Facebooku wskazywał palcem na frajera. Bo czy może być coś bardziej lamerskiego, niż wałek na 150 złotych. Oh pardon, nawet nie tyle, gość zszedł z ceny do 140 zł. Za dużo dobrego zrobiłem, żeby do prawie 6 tysięcy osób wysyłać komunikat negatywny.

Rozdałem dużo sprzętu, biletów na eventy, numerów startowych na zawody, książek, nawet batonów energetycznych i odżywek do pielęgnacji stóp. Kiedy ostatnio do biura przyszła paczka z izotonikami rozdałem wszystko kolegom. Fajnie jest widzieć pod takim prostym pozytywnym postem 100 lajków.

Post użytkownika Runblog.

Ile razy dostaję koszulkę od organizatora jakiegoś biegu w ramach ‚darów losów’ tyle razy wrzucam to na fanpage i jakiś czytelnik z Warszawy wpada do biura. Zawsze proszę o subskrybowanie mojego kanału na YouTube bo mam mało subów. I wiecie co? Nikt jeszcze nie zasubskrybował.

Tymczasem pakuję do wysyłki parę butów, które tutaj opisywałem. Wysyłam je chłopakowi, który dał mi cynk, że taka sytuacja ma miejsce. Potrzebuje czegoś na siłownię więc będą okej. A ja mam z tego radość bo mogę komuś do czegoś się przydać. I dalej będę pisał, będę testował, rozdawał, zarabiał na notatkach sponsorowanych i dalej będę pieprzył frajerów, pisał posty, obiecywał, że ich nie skasuję i kasował. Mój blog, mój przekaz. Obiecuję też kiedyś też poruszyć temat blogosfery fitnessowej i biegowej. To materiał na osobną notatkę, którą zatytułuję Z jak Złodziej.

A Popek jest w miniaturce żeby było bardziej prawilnie 😉

Mateusz

Przygodę z bieganiem zacząłem blisko 10 lat temu bo w 2006 roku. Od tego czasu również prowadzę bloga. Ukończyłem dwa maratony, dychę biegałem w 40 minut, potem miałem poważną kontuzję i teraz po raz kolejny wracam do sportu.

Udostępnij wpis w social media

Skomentuj wpis
  • Łukasz Przechodzeń

    Ja zawsze powtarzam, że na 38 milionów ludzi zawsze się znajdą ci trochę dziwniejsi.

    Są ludzie, którzy kupują ciuchy, idą na imprezę, a potem oddają je do sklepu.

    Są ludzie, którzy potrafią na pogrzebie lub stypie, przy wszystkich, rzucić jakiś niewybredny żart o zmarłym.

    Są też ludzie, którzy potrącają kogoś samochodem i wracają po chwili na miejsce wypadku, tylko po to, by zebrać to co odpadło od samochodu. Nie udzielając pomocy i nie dzwoniąc po karetkę.

    Dziadostwa nie brakuje po prostu.

    • Ostatnio czytałem na Wykopie o wypadku samochodowym, w którym zginęła młoda dziewczyna. Kierowca najpierw wezwał pomoc drogową bo rozbił auto, potem karetkę.

  • Bardzo jestem ciekaw tego wpisu o blogosferze fitnessowej i biegowej 🙂 A przypadek, który Cię spotkał słaby. Przeczytaj tą książkę, którą wydał właśnie Kominek. On ma dobre podejście do tematu 😉