24 sierpnia 2011 - 2

Jak nie bieganie to… Golf!

Thumbnail

Gdy w piłkarskich, pomeczowych statystykach obserwujemy, że średni dystans, jaki przebiegają zawodnicy podczas 90 minut wynosi ok. 9 km, nie zdajemy sobie sprawy, że w każdy weekend jeszcze dłuższe trasy pokonują golfiści na polach w całej Polsce.

Swoją rundę standardowo rozpoczyna się od rozgrzewki, umożliwiającej odpowiednie rozgrzanie mięśni i zmniejszającej ryzyko kontuzji. Rozgrzewka na driving range, czyli strzelnicy golfowej, to co najmniej 30 minut, podczas których w powietrze wybijamy 60 piłek. Warto dodać, że każde uderzenie poprzedza tzw. „zamach próbny”. Jak dobrze zsumujemy liczby, to okaże się, że już na starcie wykonaliśmy grubo ponad 100 wymachów, a jeszcze nie zameldowaliśmy się na polu golfowym.

Runda golfa na 18-dołkowym polu to dobre 4 godziny gry. W przypadku początkujących graczy, czas ten się wydłuża. I choć wysiłek rozłożony jest w miarę równomiernie, to jednak z każdym zagranym dołkiem sił jest coraz mniej, co doskonale widać po zakończonej partii, kiedy adrenalina opada i zmęczenie zbiera krwawe żniwo. W zależności od poziomu gry danego gracza, trudności pola, warunków atmosferycznych i wielu innych czynników, liczba uderzeń wahać się może od ok. 70 do nawet 150 w przypadku adeptów golfa. Każde poprzedzone co najmniej jednym „próbnym zamachem”. To wszystko składa się na poważny ubytek energii.

Długość pola golfowego to ok. 5 kilometrów. Naiwne byłoby jednak przekonanie, że da się je pokonać w linii prostej. Stąd rzeczywisty, przebyty dystans jest średnio dwukrotnie dłuższy. Dodatkowe kilometry to zbiór szeregu zdarzeń, które podczas rundy mogą nastąpić. Najbardziej oczywiste to nieczyste uderzenie, po którym piłka, zamiast prosto, zmierza w innym kierunku. Nadprogramowe kroki materializują się też podczas poszukiwań piłeczki, która zaginęła w lesie lub tzw. rough, czyli wysokiej trawie.

Dr Neil Wolkodoff to nazwisko, które warto zapamiętać. W 2008 roku Neil, jako dyrektor sportowego centrum medycznego w Denver, USA, przeprowadził serię badań, m.in. definiujących spalanie kalorii podczas gry w golfa. W eksperymencie udział wzięli gracze w wieku 26-61, których zadaniem była gra na 9-dołkowych polach golfowych, w aparaturze badającej w najmniejszych detalach ich organizm. Jak się okazało, golfiści spalali średnio 721 kalorii. Czyli można przypuszczać, że na pełnym, 18-dołkowym dystansie, wynik wyniósłby 1400, co jak na „spacerek” jest wynikiem dość imponującym. Dla leniwych jest oczywiście melex, przy którego użyciu, spalanie kalorii spada do 411. Jeszcze dalej w swoich obliczeniach posunęła się firma NutriStartegy, która przeprowadzała symulację dla 85-kilogramowego mężczyzny. Jak się okazuje, godzina gry w golfa kosztować nas może nawet 474 kalorie. A takich godzin na polu spędzić musimy co najmniej kilka.

[box type=”info”]Gościnny wpis Michała Michałowskiego z grupy kreatywnej wyspecjalizowanej w wydarzeniach golfowych i marketingu sportowym Discover Golf. Co jakiś czas zaprzyjaźnieni sportowcy będą prezentować nam swoje dyscypliny. Polecam golfa, wbrew pozorom można się zmęczyć.[/box]

Mateusz

Przygodę z bieganiem zacząłem blisko 10 lat temu bo w 2006 roku. Od tego czasu również prowadzę bloga. Ukończyłem dwa maratony, dychę biegałem w 40 minut, potem miałem poważną kontuzję i teraz po raz kolejny wracam do sportu.

Udostępnij wpis w social media

Skomentuj wpis
  • Ciekawa notka, nie mieliśmy pojęcia, że golf to także taki wysiłkowy sport, niestety stereotypowo golf uznaje się za sport biznesmenów pijących whisky i palących cygara

  • Kuba Puchajda

    Dobre.