03 lutego 2015 - 8

Jak się motywować zimą?

Thumbnail

Zima. Cała okolica zniknęła pod grubą, białą pierzyną. Nie chce Ci się wychodzić na kolejny trening. Szukasz dobrego usprawiedliwienia. Bo zimno. Bo pada śnieg. Bo mogę być chory. Bo zawsze znajdzie się ‘coś’. To tylko myśli, z którymi nie musisz się identyfikować. Myśli są niestałe w swojej naturze. Twoja niechęć do wyjścia na zewnątrz i spędzenia chwili sam na sam ze sobą – też. W głowie odzywa się korpulentny leń, który najchętniej zasiadłby przed telewizorem lub ekranem komputera i dalej karmił się swoją prokrastynacją. Twój wewnętrzny głos, stara się przykleić Cię do kanapy. Nie musisz go słuchać. Nie dawaj mu pretekstu by rósł w siłę. Skorzystaj z cennych wskazówek, które przełamią zastój w twoim treningowym harmonogramie.

Motywacja to podstawa

Zacznij od zmiany swojego myślenia. Skup się na pozytywnych wspomnieniach i przeżyj je jeszcze raz. Za dobry przykład może posłużyć ostatni udany trening. Jak się czułeś, gdy wychodziłeś pobiegać? Co wtedy myślałeś? Jakie myśli i uczucia towarzyszyły Ci tuż po powrocie do domu?  Nie trzeba szukać wielkich sukcesów. Wystarczy rekultywować te małe, które przychodzą z każdym kolejnym pokonanym kilometrem. Wyświetl w głowie film, w którym sam sobie wręczasz Oscara. Rozhuśtaj dobrą energię do sufitu.

Zabiegaj o radość w życiu

Zimą za oknami częściej wschodzi szarość. Dni są krótkie, a brak światła daje się wszystkim we znaki. Nie przejmuj się, mnie też to dotyka. Trening w zimowym anturażu pozwala odwrócić ten proces. Biel, w którą obfitują okoliczne ulice, aleje i parki zabiera ze sobą wszystkie ścieżki, po których do tej pory biegałeś. Biel to symbol czystości. Bieganie po puchu daje niesamowitą radochę i pozwala odkryć siebie, jako biegacza, zupełnie od nowa. Zostaw swój pulsometr w szufladzie. Potruchtaj trochę, pozwiedzaj okolicę. Jeśli śmigasz już te kilka kilometrów, wypuść się w nowe tereny. Chociaż raz odpuść reżim wpisany w plan treningowy i zacznij się tym wszystkim bawić jak małe dziecko. Paradoksalnie, największy ogień motywacji rozpalisz w sobie, gdy odrzucisz wewnętrzny przymus. Zamień ‘muszę’ na ‘chcę’. Zobaczysz, że zmiana nastawienia otworzy przed tobą wielkie pokłady energii, tak niezbędne do dalszego pielęgnowania twojej pasji.

Znajdź sobie kompana – na dobre i na złe

Jeżeli nadal nie możesz się przemóc, znajdź kogoś, kto będzie ci towarzyszyć podczas treningów. Gdy twoja przygoda z bieganiem dopiero się rozpoczyna, możesz wyciągnąć ze sobą dziewczynę, sąsiada czy kumpla. Usiądźcie i przedyskutujcie razem wszystkie plany. Dostosujcie biegową strategię do codziennych obowiązków tak, aby jedno z drugim w niczym nie kolidowało. O wymówkę nie trudno, dlatego warto dogadać ze sobą wszystkie szczegóły.

Jeżeli nie jesteś osobą początkującą, poszukaj biegowego towarzysza na portalach społecznościowych, forach lub eventach organizowanych w twojej okolicy. Jak już znajdziesz właściwą osobę, dzwońcie do siebie. Umawiajcie się na konkretne dni. Dzielcie się swoimi spostrzeżeniami i wymieniajcie doświadczeniem. Świadomość, że ktoś na ciebie czeka, sama wystawi cię za próg domu.

Biegasz, bo chcesz kształtować życie po swojemu. Biegasz po to, by znów poczuć wiatr w żaglach, nie dla poklasku znajomych. Liczy się satysfakcja, jaką niesie pokonywanie własnych ograniczeń. A teraz zrób coś dla siebie i idź pobiegać.

Runblog

Udostępnij wpis w social media

Skomentuj wpis
  • Jak to było w piosence „najtrudniejszy pierwszy krok…” 🙂 Faktycznie, że zima w tym roku daje sporo powodów do marudzenia, że za zimno, za mroźno, za mało śniegu, za dużo śniegu, za wilgotno itd. ale trzeba się jakoś przemóc… ja biegam codziennie rano od 2 lat (przez cały rok i w każdą pogodę) i muszę powiedzieć, że przez ten czas ani razu nie byłam chora, nic mi nie dolegało, a moja kondycja znacznie się poprawiła. I choć na początku też miałam problemy z motywacją, z czasem poranne bieganie było dla mnie ważne jak śniadanie. Także nie ma co marudzić, trzeba się wziąć za siebie 😉

    • To jest właśnie paradoks biegania – kiedy biegamy po mrozie nie łapiemy przeziębień 🙂

  • Malgorzata Wrzesińska

    A mnie motywuje : zmiana terenów – mogę zwiedzać i pstrykać foty ładnych miejsc w których się znajduję .Lubię ten chrzęszczący biały puch pod nogami (o ile jest) oraz poczucie szczęścia po treningach.

    Kolejny „motywator” to zbliżające się zawody … nic tak nie motywuje 🙂

    Po takim zimowym treningu obserję u siebie przyrost kreatywności co skutkuje w chorobie posto – pisarskiej na blogu 🙂

    Pozdrawiam serdecznie 🙂

    Małgosia

  • Jeśli ktoś naprawdę poważnie podchodzi do swoich założeń to motywacja pojawia się sama, a wymówki wypadają kompletnie z głowy. Prawidłowe nastawienie psychiczne to klucz do motywacji.

  • A klucz do prawidłowego nastawienia psychicznego to motywacja 🙂 A bardzo dobrze w tej roli sprawdza się właśnie kompan! Pozdrawiam

  • Mnie chłopak motywuje do biegania. Mówi, żebym z nim biegała bo jak nie, to jakaś inna go porwie ;]

  • Zimą, gdy szarość wszędzie dookoła, wolę biegać na bieżni ( mimo, iż nie przepadam za nią ). Lepsze to, niż nic 🙂 Myślę, że warto również w miarę możliwość postarać się załatwić jakieś granie w piłkę, siatkówkę na hali dzięki czemu również trochę pobiegamy i nie stracimy kondycji 🙂

  • Ja niestety zostaję z motywacją sam na sam 😉 Poza tym dodam, że zawsze wole biegać na powietrzu.. zupełnie inne odczucia, klimat, wyzwania! Pozdrawiam