15 lipca 2014 - 2

Mała Pętla

Thumbnail

Zastanawiam się czy każdy biegacz ma swoją podstawową trasę. Trasę – matkę innych tras, od której zaczynał i która towarzyszy mu przez całą biegową historię. Może to być parkowa alejka, kilka okrążeń wokół blokowiska, do których dochodzą kolejne przecznice albo kawałki innych szlaków w miarę rozwoju wytrzymałości. Mam taką trasę i jest z nią związane całe moje biegowe życie.

Moja pierwsza prawdziwa biegowa trasa to Mała Pętla. Sześć kilometrów w Puszczy Kampinoskiej pod Warszawą nieopodal domu rodziców, w którym już nie mieszkam. Pierwszy raz pokonałem ją z moim kolegą i jego ojcem, który był doświadczonym maratończykiem. Do tej pory pamiętam, że miałem wtedy buty Puma Roma, całe ze skóry z piankową podeszwą, które w ogóle nie oddychały i nabawiłem się na dzień dobry masy odcisków. Małą Pętlę przebiegłem przynajmniej kilkadziesiąt razy, może nawet więcej niż sto. W każdych warunkach atmosferycznych, przy -15°C i przy 30°C, nie ważne czy padało czy żar lał się z nieba, o 5 rano i o północy z czołówką na głowie. Znam ją na pamięć. Kiedy robiłem wokół Małej Pętli wybieganie na 30 kilometrów zostawiałem w krzakach butelki z wodą i izotonikiem.

Analizując stare wpisy treningowe przypomniałem sobie pierwszą notatkę bloga z dnia 5 czerwca 2006. Niemal dokładnie osiem lat temu przebiegłem po raz pierwszy Małą Pętlę i wtedy wszystko się zaczęło. Pamiętam ten bieg do dzisiaj.

Zacząłem biegać. Dlaczego? Odpowiedzi na to pytanie jest wiele. Przede wszystkim przy wzroście około 175 waże 80 kg :/ Po drugie prowadzę niezdrowy tryb życia. To trzeba zmienić. Zatem do dzieła!

Biegałem sporadycznie od połowy maja, ale na dobre wszystko zaczęło się od piątku (02.06.06) . Wtedy to przebiedłem z doświadczonym biegaczem ok. 7 km 200 m. Ledwo co dobiegłem.

Historia lubi się powtarzać. Po 8 latach wróciłem do punkty wyjścia. Tylko waga o trzy kilo wyższa, tryb życia jeszcze bardziej nie zdrowy. No i dokładnie ta sama Mała Pętla. Wtedy jeszcze nie widziałem, że Mała jest Mała, a Duża Duża. Bo oprócz Małej Pętli jest Duża Pętla, która od Dąbrowy Leśniej prowadzi do Lasek i liczy 10 kilometrów. Bez problemu powinno mi się w tym roku móc ją swobodnie znowu biegać, w końcu to tylko dycha. Albo tylko i aż bo każdy kto zaczynał kiedyś biegać od zera wie, że taki dystans dla początkującego biegacza jest wyzwaniem.

W zeszły weekend przebiegłem po dwóch latach przerwy całą Małą Pętlę. W poprzedni weekend zrobiłem pierwsze podejście ale miałem 60 kilometrów zrobionych na szosie poprzedniego dnia i skończyło się na marszobiegu. Czułem się fantastycznie biegnąc po trasie, którą znam. Wróciła masa dobrych biegowych wspomnień. Do póki dni są długie będę starał się jeździć po pracy do Kampinosu i biegać po swojej starej sprawdzonej trasie. Leśne ścieżki są jedynym podłożem, po którym powinienem biegać z moją wagą, nadpronacją i zerową techniką biegu.

A czy Ty masz swoją Małą Pętlę?

Mateusz

Przygodę z bieganiem zacząłem blisko 10 lat temu bo w 2006 roku. Od tego czasu również prowadzę bloga. Ukończyłem dwa maratony, dychę biegałem w 40 minut, potem miałem poważną kontuzję i teraz po raz kolejny wracam do sportu.

Udostępnij wpis w social media

Skomentuj wpis
  • Wybór pierwszej, a zarazem głównej trasy jest tak samo ważny jak wybór odpowiednich butów, ponieważ moim zdaniem to taka podstawa i warto do wybrania trasy się przyłożyć. Wiadomo jak jest w naszym kraju z trasami, ale mimo wszystko wszędzie można znaleźć coś fajnego. Kiepsko dobrana trasa biegowa może łatwo zniechęcić, a do tej która przyłoży się do rozwijania biegowej pasji wraca się z uśmiechem, czego wszystkim gorąco życzę.

  • Pingback: Moja biegowa historia | runblog()