13 marca 2016 - 0

Nike Wildhorse 3

Thumbnail

Dziki Koń. Ciekawa nazwa jak na but biegowy. Ostatnio przyzwyczaiłem się do modeli oznaczonych numerami jak stare Nokie. 3210, 1260v5, MT610GT4… wyczekiwałem momentu kiedy założę ponownie buty z charakterystycznym Swoohem na stopy.  Początkowo miałem testować wersję z nieprzemakalnego GoreTexu. Na szczęście finalnie trafił do mnie model bez wodoodpornem membrany, który ze względu na wyjątkowo łagodną zimę zdał egzamin bardzo dobrze. Nie powiem, dosiadanie tego konia (tych koni?) to dzika przyjemność. Zapraszam do zapoznania się z moimi wrażeniami!

IMG_0111

Pierwsze skojarzenie miałem ze swoimi starymi terenowymi Nike Pegasus WR 26, których test można przeczytać tutaj. WR czyli Water Resistant. Bardzo je lubiłem. Nawet na tyle, że swój drugi maraton biegłem właśnie w nich. Pomimo żaru lejącego się z nieba wybrałem raczej mało przewiewne buty do biegania w terenie. Poznań 2010, to był szał 😉 Skojarzenia miałem zatem bardzo dobre. Pierwsza przymiarka miała miejsce u Szczepana Figata w FizjoPerfekt, gdzie robiłem komputerowe badanie stóp, o którym będzie osobny wpis. Owocem badania było dobranie wkładek do biegania i chodzenia. Już przy przebieżkach na doborze wkładek czułem, że polubię się z Dzikimi Końmi.

Przechodząc do konkretów. Wildhorse 3 to but do biegania w terenie, ale nie ekstremalnie trudnym. Obecnie panująca aura i leśne okolice Warszawy to dla nich naturalne środowisko. Trochę błota, wilgotne liście, podbiegi i zbiegi, ale nie te górskie tylko Kampinoskie. Jestem wzrokowcem zatem kolorowe sznurówki i nici FlyWire od razy przykuły mój wzrok. Cholewka ma w sobie rękaw co w połączeniu z autorskim systemem sznurowania daje idealne trzymanie stopy. Paweł, w poprzednim teście butów firmy Nike zachwalał ten system w Lunarglide 7 Flash. W pełni podpisuję się pod jego opinią. Nie odczuwam tak dobrego dopasowania do stopy u konkurentów.

IMG_0115

Widlhorse 3 to dla niejednego biegowego fetyszysty przynajmniej kilka minut uważnej obczajki. 8 mm drop sprawia, że but może być szybki i kusi do podkręcania tempa na leśnych ścieżkach. Pod piętą umieszczono poduszkę powietrzną Zoom, dzięki czemu WildHorse 3 charakteryzuje się dobrą amortyzacją. Chyba nikt nie będzie w nich biegał po asfalcie tylko w terenie zatem jest to wystarczająca dawka amortyzacji nawet dla cięższych biegaczy. Dalej mamy piankę Phylon, a całość podeszwy chroni twardszy materiał, który chroni stopę przed kamykami, korzeniami i innymi leśnymi niespodziankami. Twarda wstawka jest nawet widoczna przez otwory w przedniej części podeszwy i w porównaniu ze zwykłymi butami na asfalt – robi różnicę. Na krańcach podeszwy znajduje się czarna guma o wyższej twardości, dzięki czemu nie musimy się martwić o szybkie zniszczenie się butów. Sama podeszwa przypomina nadmorskie gofry, dużo kratek, linii, od każdej strony. Dzięki mocno uzbrojonej pięcie czułem się wyjątkowo pewnie na zbiegach.

Moją ulubioną cechą Wildhorsów jest cienka ochronna warstwa gumy, którą otoczona jest cholewka nad palcami. Jeśli biegasz tak jak ja w podwarszawskich lasach, lub innych miejskich parkach, to raczej nie potrzebujesz lepszej ochrony. Idealny kompromis pomiędzy lekką wagą, a praktycznością. Co do wagi – ten model waży około 300 gramów.

IMG_0129

Wildhorse to model, w którym biegam obecnie najchętniej. Nie czuję potrzeby zamiany go na nic asfaltowego, aż do początku sezonu triathlonowego. Wtedy na okazję startów będę musiał wyposażyć się w jakieś startówki. Wildhorse 3 pozostanie moim głównym butem treningowym na 2016, bo też nie mam zamiaru biegać poza Puszczą Kampinoską. Warto też wspomnieć, że biegam we wkładkach dobranych przez Fizjoperfect i w dużej mierze dzięki nim czuję się tak dobrze w tym modelu. Gorąco polecam Dzikie Konie!

Mateusz

Przygodę z bieganiem zacząłem blisko 10 lat temu bo w 2006 roku. Od tego czasu również prowadzę bloga. Ukończyłem dwa maratony, dychę biegałem w 40 minut, potem miałem poważną kontuzję i teraz po raz kolejny wracam do sportu.

Udostępnij wpis w social media

Skomentuj wpis