10 lipca 2016 - 19

Oakley Racing Jacket – test i konkurs!

Thumbnail

Zacznę od pytania: jaka jest różnica pomiędzy okularami za tysiąc złotych od takich za sto złotych?

Szpan, stylóweczka, zazdrość kolegów na treningu kiedy mówisz od niechcenia ze zblazowaną miną Janusza Triathlonu: Mark Cavendisch w takich też jeździ. Pewnie nie tak, w końcu takie same mają na nosie zawodnicy ProTour. Co jeszcze przemawia za takim wydatkiem. Jakość wykonania? Oczywiście, że tak! Ale raczej skasowanie okularów każdej klasy jest nieodwracalne w skutkach i poza wyższą odpornością na zarysowania, każde po spotkaniu czołowym twarzy z drzewem po prostu pękną. Razem z twarzą. Co zatem wyróżnia okulary Oakley Racing Jackiet czyli sprzęt z absolutnie najwyższej półki od tych z Lidla? Zapominasz o nich zaraz po założeniu, są jak druga skóra, jak koszulki Nike Cobat albo Compressportu. Czujesz się w nich goły ale na swój sposób wzmocniony. Zero krępowania ruchów i myślenia o sprzęcie. Dopiero ich zdjęcie przypomina Ci o tym co to znaczy technologia rodem z NASA w soczewce. Dobra, przesadzam, w kosmos nie polecimy wydając tysiaka na bryle, łyda mocniej też nie zapoda i więcej watów nie wciśniesz w pedały. Jest za to efekt WOW, po którym nie chcę nawet spojrzeć na moje stare wysłużone UVEXY.

No i jest ta stylóweczka… Ale po kolei.

oakley 2

Po pierwsze – napisałem, że Oakley Racing Jacket znikają z twarzy po założeniu. To ich najlepsza zaleta, nie sprawiają problemów. Nic nie lata po twarzy, okulary są na swoim miejscu, trzymają się świetnie. Zdarzyło mi się wjechać w dziury w asfalcie na trenigu i zero problemów. Wstrząsy przy bieganiu również nie są im straszne. Guma na nosku i zausznikach to nie taka zwykła guma, tylko chroniony na zyliard patentów materiał, który trzyma się mocniej spoconej skóry. Jako, że po wyjściu z wody od razu jest się mokrym (co widać na zdjęciu powyżej, wybaczcie nie założyłem stanika sportowego 😉 mamy fazę pocenia zaliczoną. Różnica pomiędzy moimi poprzednimi okularami jeśli chodzi o trzymanie jest po prostu kosmiczna. Gorszej jakości oksy po prostu zsuwały mi się z nosa. Szczególnie upierdliwe przy bieganiu!

Wspomniane zauszniki – początkowo wydawały mi się krótkie, po pierwszym użyciu wyszło na to, że mi się tylko wydawało. Zauszniki Oakley Racing Jacket pasują do większości kasków rowerowych. Do mojego POC Octal nie pasują, ale jak wiemy POC jest robiony pod okulary POC, które kosztują tyle co… nie wiem co, powiedzmy, że Daewoo Tico w dobrym stanie. Zauszniki mają też praktycznie dziurki dla wyjątkowo bojaźliwych. Dlaczego bojaźliwych? Jedyny problem jakiego możesz się bać to, że zgubisz okulary za parę stów. Osobiście uważam, że Oakleye Racing Jacket trzymają się twarzy równie mocno co trądzik nastolatka i nie stosuję dodatkowych zabezpieczeń przed ich utratą.

Patrząc na okulary od razu w oczy rzuca się charakterystyczna perforacja po zewnętrzej części soczewek. Owe dziurki, oprócz zawadiackiego wyglądu i plus stu punktów do stylówki, mają też praktyczną funkcję – zapewniają dodatkową wentylację i chronią szkła przed parowaniem. To bardzo ważne w okularach z zabudowaną soczewką, które są szczególnie narażone na zaparowanie. Tutaj warto jeszcze przez chwilę zastanowić się dlaczego wybrałem do testów model z mocno obudowaną, powiedziałbym zamkniętą soczewką. Odpowiedź jest prosta – noszę soczewki kontaktowe i gorąco polecam tak zabudowane okulary każdemu kto też trenuje oraz startuje w szkłach kontaktowych! Do pływania używam okularków HUUB Aphotic, na których się ani razu nie zawiodłem, idealne do otwartych wód, fotochromatyczne, po prostu bajka. Ani razu woda nie dostała się do oka. No może poza 1/4 Ironmana w Piasecznie, kiedy ktoś mi je zerwał z twarzy razem z czepkiem ale to wyjątkowa sytuacja 😉 Dla każdego kto nosi soczewki szczególnie ważnej jest aby nic nie dostało się do oka, szczególnie na triathlonie o dłuższym dystansie. Do standardowych drgawek, skruczy i problemów z żołądkiem nikt nie chce dołożyć jeszcze zapalenia spojówek.

Zahaczyłem o soczewki zatem wypada poświęcić im dłuższą chwilę. Po pierwsze Oakley Racing Jacket wyposażone są w bardzo prosty i zarazem niezawodny system wymiany szkieł nazwany Switchlock. Odsuwamy nosek, przesuwamy dolną część oprawki, wymieniamy soczewkę i voilà, gotowe! W zestawie z okularami dostałem trzy soczewki – pomarańczowe na popołudnia i wieczory, lekko ciemne oraz soczewki Prizm Road. W tych ostatnich zdecydowanie zagustowałem, trafiła mi się odmiana Road, jest też wersja Shallow Water, Trail, Golf. Te flagowe szkła Oakleya zwiększają kontrast widziany przez kolarza / biegacza, dzięki czemu można wychwycić więcej szczegółów. Skracając – łatwiej zauważyć dziurę w asfalcie i nie wybić sobie zębów! Dodatkowo polaryzacja eliminuje poziome promienie słońca odbijane przez wodę, szyby samochodów lub asfalt. Widoczność jest dużo lepsza niż w zwykłych szkłach, nie mówiąc już o gołym oku.

Na koniec dodam jeszcze, że całość jest w bardzo wytrzymałym etui z twardą obudową i gęstą pianką w środku. Dostaniemy też wymienne logo O’akley na zauszniki. Ja mam białe okulary z szarym logo, nawet nie wiem jakie miałem w zestawie bo jak to się mówi na kolorze się nie jeździ i przez przypadek wyrzuciłem je z kartonowym pudełkiem. Do tego woreczek z mikrofibry z miejscem na jedną parę zapasowych soczewek. W twardym etui jest oczywiście miejsce na włożenie wszystkich soczewek. Fajnym dodatkiem są też dodatkowe noski. Dzięki temu jedna para powinna wystarczyć na mniej więcej całe życie hardkorowych treningów 😉

KONKURS

Mam dla Was, wiernych czytelników runbloga (trzech lub czterech, nie wiem czy siebie liczyć) jedną parę okularów Oakley do wygrania. Konkretnie model Silver Jak pewnie zauważyliście od dawna na blogu hula wiatr, napiszę niedługo co spowodowało taką przerwę, tymczasem na koniec przygody z blogowaniem przynajmniej dopieszczę Was nieco i zrobię małe rozdawnictwo. Zadanie konkursowe: podlinkuj w komentarzu do tej notatki zdjęcie sportowca, który używa Oakley i napisz za co go cenisz. Ja rezerwuje sobie Lanca Armstronaga – lubię go za to, że jest Charliem Sheenem wyczynowego kolarstwa 😉 Edit: Konkurs kończy się w niedzielę 24 lipca o 23:59 🙂

Mateusz

Przygodę z bieganiem zacząłem blisko 10 lat temu bo w 2006 roku. Od tego czasu również prowadzę bloga. Ukończyłem dwa maratony, dychę biegałem w 40 minut, potem miałem poważną kontuzję i teraz po raz kolejny wracam do sportu.

Udostępnij wpis w social media

Skomentuj wpis
  • Krzysiek Kowalski

    za zwycięstwo które odnióśł w Mistrzostwach Świata, płakałem jak bóbr ze szczęścia godzine po wyścigu ogladająć powtórki !!

  • Maciej Małek

    Dan Bailey. Niebywały zawodnik Crossfit. Byly sprinter. Cenie go za wieczny usmiech i wole walki.

    https://instagram.com/p/BCvyG5Phxht/

    No i za to jak bardzo szanuje swoje oakleye 😉

    https://instagram.com/p/-hNroxhxtw/

  • Michał Dubaj

    Moim sportowcem po Armstrongu jest oczywiście Mark Cavendish
    ! Za co go cenię? Za to, że walczy zawsze do końca i nigdy się nie
    poddaje, za 29 zwycięstw w największym wyścigu etapowym na świecie – Le Tour de France, za jego podejście do sportu oraz to,
    że zawsze pokazuje rywalom jak powinno się finiszować ! Żółta koszulka
    tegorocznego Tour de France pokazuje, jak wielkim Mistrzem jest Mark !
    Myślę, że za rok pobije rekord wygranych przez Eddiego Merckx’a 🙂 Cieszę się, że mogłem zobaczyć go na żywo w akcji podczas finiszu na Champs Elysees:)

  • Gdybym nie potrzebował korekcyjnych szkieł to bym wziął udział w tym konkursie, bo okulary fajne 🙂

  • Mateusz Buczek

    Tak naprawdę, większość najlepszych sportowców na świecie używa Oakleya. Jednym z moich ulubionych jest Craig Alexander. Uwielbiam go za doskonałą technikę biegu oraz za to, że nawet po przerwie startuje na najwyższym poziomie.

  • Łukasz Czajka

    Bo on to znów zrobi. Oczywiście Chriss Froome.

  • Daniel Pieniek

    Michał Kwiatkowski, polski kolarz szosowy. Mistrz Europy i świata w kategorii juniorów. Pasjonata. Wzór do naśladowania i świetny motywator.

  • Peter Dbrvsky

    Przedstawiać nie trzeba. Można kochać, można nienawidzić, nie można odmówić geniuszu i ułańskiej fantazji, aż dziw, że nie jest Polakiem 🙂

  • Łukasz Jawień

    To ja polecę z innej beczki, Jake Blauvelt zima, deska i trochę cięższa para gogli. A cenię go za to, że poza występami sportowymi ma czas na kręcenie genialnych filmów.
    http://www.jakeblauvelt.com/wp-content/uploads/2012/09/20120401_serfas_978511.jpg

  • BikeAndFire

    Juliet Elliott – jeździ na wszystkim co ma dwa koła od enduro, fixa, szosę po turystykę z sakwami, no i te dziary 😀 Ideał

  • Wojciech Kołacz

    Lokalny patriotyzm wygrywa! Stawiam na Michała Podsiadłowskiego, który robi świetną robotę pracując jak każdy z nas, a osiąga wyniki jak zawodowiec. Miałem przyjemność go poznać podczas Ironman 70.3 Barcelona. Skromny, można pogadać na luzie i w ogóle równy gość. Ciężko chłop tyra i wskakuje na coraz wyższy level. Dzięki także Oakleyom 😀

  • Paweł

    Vincenzo Nibali, za styl jazdy, za styl wygrywania, za całokształt (wygrane wszystkie wielkie Toury), ale to jak wygrał Giro 2016 to był majstersztyk. http://www.oakley.com/en/sports/road-cycling/vincenzo-nibali

  • Tomasz Korczyński

    Lindsey Vonn – co prawda troche inne te oakleye ale jednak! A dlatego, że z pozostałymi tu wymienionymi wygrywa na pewno urodą 😀

    https://z-1-scontent-waw1-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/fr/cp0/e15/q65/12369202_10153948253549728_1929286003577303954_n.jpg?efg=eyJpIjoidCJ9&oh=aaf3443e313413402c8f1b205ab0da02&oe=57F83150

  • Artur Sikorski

    Mateusz Krogulec. Polska wersja Ryana Goslinga skrzyżowana z Alfem. Mimo naprawdę mocno rozwalonego kolana wrócił do sportu i nie dość, że zaraża pasją ruszania, to jeszcze ma power by rozdawać okulary! Szacun za walkę z kontuzją, pozytywne podejście do życia i dystans do świata. Jest jednym z trzech gości, którym kiedyś pozazdrościłem biegania i zwlokłem się z kanapy. Dzisiaj przygotowuję się do kolejnego maratonu – jeszcze kilka, a zaliczę je na wszystkich kontynentach. Dzięki Mateusz – ja już dzięki Tobie wygrałem 🙂

  • Kamil Sz

    Kasia Niewiadoma – Cenię naszą rodaczkę za to, że my Polacy możemy być z niej dumni. Za to, że osiąga sukcesy w tak ciężkim sporcie, pomimo młodego wieku (m.in. mistzyni europy U23 z zeszłego roku, r. 1994 – wyśmienity!). Za to, że jest kobieca, urokliwa i ma bardzo zgrabne nóżki, co w kolarstwie nie jest regułą 😉

    https://www.instagram.com/kasianiewiadoma94/

    Też mam soczewki i się mocno zastanawiam między nimi, a radarami ev. Ale możesz mi pomóc rozwiązać ten problem haha 😉

  • Tomasz Majchrowicz

    Edgar Davids, za to że pomogły mu walczyć z chorobą i przede wszystkim pozwoliły zostać bogiem futbolu, moim idolem z dzieciństwa.

    http://blog-imgs-51.fc2.com/s/i/o/siokan5000/edgar_davids130404.jpg

  • gasiormichal

    Kris Bryant, trzeciobazowy Chicago Cubs. Za to, że gra sprawia mu radość. Za wieczny uśmiech. Za zawodostwo, które nie jest odarte z pasji. Za tytuł Rookie of the Year 2015, za stałe pięcie się wyżej, za przewodnictwo w klasyfikacji HR w tym sezonie. I wciąż z uśmiechem i pokorą.

  • Pioter

    Zdecydowanie król CrossFitu, Rich Froning Jr. Za morderczy reżim treningowy, który zapewnił mu 4 mistrzostwa świata pod rząd. Oraz za postawę sympatyczną, która umożliwiła innym zwycięstwo w kategorii indywidualnej a jemu celebrowanie na najwyższym stopniu podium z ziomkami w kategorii grupowej.

  • Mateusz Krogulec

    Metodą opracowaną przez inżynierów NASA zwaną ‚skroluj i zatrzymaj’ wybrany zostaje Daniel P 🙂