23 listopada 2012 - 2

PUMA Faas 200 Usain Bolt – TEST

Thumbnail

But, który miałem przyjemność testować sygnowany jest nazwiskiem najszybszego sprintera globu Usaina Bolta. To PUMA Faas 200. Moją uwagę przykuła cienka jak papier cholewka buta oraz lekka i elastyczna podeszwa. Byłem niezwykle ciekaw możliwości buta i nie mogłem doczekać się, by w nich wybiec.

O cholewce

Na początek ciekawostka. Cholewka zbudowana została z surowców wtórnych odzyskanych w procesie recyklingu. Na tym nie kończy się jej wyjątkowość. Niesamowita jest grubość materiału, z którego cholewka została wykonana. Jest ona wycieniowana do granic możliwości. Gdyby była odrobinę cieńsza, po prostu by jej nie było. Dodam, że w newralgicznych miejscach (na wysokości palców, na pięcie) cholewka została usztywniona. Niestety dzieli ona jeszcze inną właściwość z papierem – szeleści… Amatorzy pracy nad rytmem mogą z tej cechy zrobić atut. Dla mnie szeleszczenie było jednak dość uciążliwe. Na szczęście ustało po przebiegnięciu kilkudziesięciu kilometrów.

Za sprawą ekstremalnego minimalizmu, cholewka nie trzyma stopy tak, jak klasyczny but. Brak jest stelażu, który nadawałby jej kształt i jednocześnie stabilizował stopę w bucie. Poza tym but jest szeroki i dla biegaczy o wąskiej stopie będzie w nim zdecydowanie za dużo miejsca. Ja na co dzień biegam w rozmiarze 42,5. PUMA Fass wybrałem w rozmiarze 42. Mimo to, nadal jest mi w nim trochę za luźno (dodam, że wcześniejszy w skali rozmiar buta był już za ciasny). Przy mocnym związaniu, dopasowanie jest nieco lepsze, ale wtedy cholewka bardzo się marszczy, a to z kolei psuje wygląd buta.

Sznurówki nie przypadły mi do gustu. Nie są niestety tak niezawodne, jak systemy wiązania we wcześniej testowanych butach. Są zrobione z klasycznej plecionki, lecz wydają się być za sztywne. Zdarzyło się, że nawet węzeł płaski nie był z stanie się utrzymać. Bywało, że na treningu musiałem wiązać buta kilkakrotnie. Na tym kończą się wady buta.

Jeżeli chodzi o wentylację, but pięknie pracuje. Po mocniejszym biegu cholewka jest mokra, co świadczy o tym, że but efektywnie odprowadza pot ze stóp.

O podeszwie

Podeszwa buta jest bardzo elastyczna i pracuje we wszystkich kierunkach. Jednocześnie pozbawiona jest systemów wsparcia i amortyzacji. Bieganie w tym obuwiu wymaga od biegacza z jednej strony niezwykłej czujności, z drugiej zaś poprawnej techniki. Uważam, że jest to wielka zaleta buta, bo daje nam on możliwość doskonalenia techniki biegu. Jeżeli klapniemy w nawierzchnię piętą, poczujemy bardzo duże siły skierowane właśnie na nią. Większość biegaczy będzie szukała łagodniejszego rozwiązania w postaci stawiania nóg na śródstopiu. Jasnym jest, że po pierwszych treningach w tym bucie będą nas bolały stopy. Ja, po treningu liczącym ok. 12-14 km, odczuwałem ból w okolicach toczka mięśni prostowników palców.

Przyczepność jest bardzo dobra. But świetnie trzyma się nawierzchni i nie ślizga się. Dzieje się tak za sprawą bieżnika gęsto pokrytego setką wystających małych walców. Mam wrażenie, że podeszwa będzie się dosyć szybko ścierała.

O właściwościach trakcyjnych Faas 200

Niska waga buta w połączeniu z nieamortyzowaną, niskoprofilową i niezwykle elastyczną podeszwą sprawia, że nasza stopa zmuszana jest do wykonania naprawdę bardzo dużej pracy. Podczas każdego lądowania odczuwamy, jak śródstopie i palce pracują, by wybrać nierówności i zamortyzować spore siły, które są obecne podczas lądowania. W fazie odbicia wyraźnie czujemy, jak stopa chwyta i odbija się od podłoża. W bucie doskonale czuć tempo biegu. Nawet lekko przyspieszając poczujemy większy nacisk na staw skokowy i całą stopę.

Wspomniałem już o tym, że noga w bucie trochę „pływa”. Jest to szczególnie odczuwalne podczas zmian kierunku, ale mieści się w granicach dopuszczalności. Kończąc dodam, że niska waga buta (175 gram) pozwala na praktycznie bezoporowe przenoszenie nóg. To nam daje poczucie dużej lekkości. Energię, którą zwykle tracimy na przenoszenie ciężkiego buta, teraz możemy spożytkować w fazie odbicia.

Podsumowanie

But jest bardzo wymagający. Moim zdaniem jest to obuwie skierowane do wąskiego grona biegaczy. Najwięcej korzyści przyniesie biegaczom o niskiej wadze oraz tym, dla których praca nad techniką ma większe znaczenie niż bezmyślne klepanie kilometrów. But zmusza nasze stopy do wyjścia z letargu, szczególnie w momencie lądowania i odbicia stopa ciężko pracuje. Jeżeli wykrzeszemy z siebie trochę techniki, but pokaże pazur. Mimo kilku wad, gorąco polecam ten model. Zaznaczam jednak, że jest do but w swym minimalizmie ekstremalny. Dobrze sprawdzi się na zawodach i treningach tempowych. Jako podstawowy but treningowy raczej odpada, będzie natomiast doskonałym uzupełnieniem wyposażenia biegacza.

PS: Wkrótce nasze własne fotki buta!

Tekst powstał dzięki uprzejmości

 

 

[nggallery id=46]

Pawel Rozanski

Przygodę ze sportem zaczął od jazdy na rowerze MTB, później przerzucił się na kolarstwo szosowe. Triathlonem zainteresował się będąc na studiach. W wieku 21 lat ukończył pierwszego Ironmana, a w 2007 roku na zawodach w Klagenfurcie zdobył trzecie miejsce w kategorii M-18. Trzy sezony trenował pod okiem trenera z Nowej Zelandii John’a Newsom’a. Niestety problemy zdrowotne tymczasowo zdyskwalifikowały go ze startów. Obecnie przygotowuje zawodników do startów biegowych i triathlonowych na dystansie IM i HIM. Z sukcesów swoich podopiecznych czerpie dużą satysfakcję. W swojej pracy trenerskiej największą wagę przywiązuje do efektywności treningu. Jest wielkim zwolennikiem pracy nad doskonaleniem lokomocji ruchu. Najbardziej lubi biegać po Puszczy Augustowskiej. Marzy o starcie w norweskim Norseman Extreme Triathlon.

Udostępnij wpis w social media

Skomentuj wpis
  • Świetna recenzja i test!

  • Za amortyzację w bucie odpowiada podeszwa niskoprofilowa podeszwa Zigtech nazwana przez producenta ZigNano.Wykonana jest z jednego kawałka pianki Eva.. Charakterystyczny kształt podeszwy według deklaracji producenta ma wiele zalet. Podeszwa rozprasza i przyjmuje nacisk pięty, po czym przenosi energię wzdłuż spodniej warstwy i popycha ciało naprzód podczas biegu.