11 października 2013 - 17

Reebok i Les Mills łączą siły

Thumbnail

Po pierwsze – Reebok.  Jeden z największych producentów obuwia, odzieży i akcesoriów sportowych na świecie. Firma dobrze znana i ceniona zarówno przez amatorów, jak i profesjonalistów w wielu dziedzinach sportu.

Po drugie – Les Mills. Twórcy programów wiodącego systemu fitness grupowego. Od czasu założenia w 1968 roku nieprzerwanie jest jedną z dominujących marek w światowej branży fitness, tworząc  zaawansowane systemy szkoleń instruktorskich (ponad 100 000 wykwalifikowanych instruktorów).

Gdy połączymy te dwie marki może powstać naprawdę wybuchowa, pełna energii mieszanka.

Miałam przyjemność uczestniczyć  ostatnio w prezentacji nowej kolekcji Reebook na jesień/zimę 2013 połączonej z pokazowym treningiem Les Mills w układzie choreograficznym do muzyki. Jedyne, co mogę powiedzieć to WOW! Ale po kolei…

Zaprezentowane zostały trzy sety, każdy w zupełnie odmiennym stylu sportowym:

SH’BAM – czyli gorący taniec w stylu fit. Pełne ekspresji zajęcia taneczne w rytmie znanych przebojów. Są to dość proste, ale bardzo dynamiczne układy, ciało pozostaje w ciągłym ruchu, więc uwaga, wbrew pozorom można się nieźle spocić. Dużo śmiechu, dobrej zabawy, a wszystko to w służbie sportowej sylwetki. Czego chcieć więcej 🙂

BODYCOMBAT – inspirowany sztukami walki. Trening dużo czerpie z dyscyplin takich jak karate, kick-boxing, TaeKwon Do, Tai Chi i MuayTha.  Solidna dawka uderzeń, ciosów, wyskoków i kopnięć. Można było rozładować wszystkie napięcia i uwolnić nadprogramowe pokłady energii.

BODYBALANCE – połączenie jogi, Tai Chi oraz pilatesu. Relaksujący i rozciągający trening, wzmacniający ciało, poprawiający elastyczność i siłę mięśni. Ćwiczenia szybko wprowadzały w stan równowagi, zmniejszały poziom stresu i napięcia wewnętrznego – idealne zakończenie po wcześniejszych dynamicznych zestawach.

Reebok_9.10.2013_8324

Reebok_9.10.2013_8501

Całość była  naprawdę intensywna, instruktorzy narzucili dość szybkie tempo (dwa pierwsze treningi miały charakter interwałowy), nie było czasu na odpoczynek. Już po pierwszym secie pot lał się strumieniami a to był dopiero początek. Trening został tak ułożony, aby każdy dał radę dotrwać do końca (chociaż dla niektórych uczestniczek był to spory problem, głównie przy drugim treningu inspirowanym sztukami walki). Gościem specjalnym spotkania była Anna Mucha – ambasadorka marki Reebok. Dołączyła do nas na koniec, podczas ćwiczeń wyciszających i rozluźniających, ze względu na dość zaawansowany stan błogosławiony 🙂

Reebok_9.10.2013_8753

Instruktorzy Les Mills – wulkany radości, dla których ruch to styl życia. Na pozór „zwyczajni”, wysportowani ludzie, z chwilą gdy wchodzili na scenę zamieniali się w istne zwierzęta. Pasja i moc, okraszone odrobiną zdrowego szaleństwa. Podczas treningu skakali pod sam sufit, śpiewali, zarażali pozytywną energią, motywowali uczestników do jeszcze intensywniejszych ćwiczeń. Genialni! Ja osobiście byłam pod ogromnym wrażeniem.

Reebok_9.10.2013_8569

Programy Les Mills są skierowane zarówno do kobiet jak i mężczyzn – polecane początkującym i zaawansowanym sportowcom. Do wyboru do koloru – można się zrelaksować, potańczyć, poskakać, powalczyć, a dla bardziej wymagających nawet powyciskać ze sztangą. Rozmaitość form treningowych, wielki entuzjazm instruktorów plus bardzo profesjonalne podejście – to jest to, co cechuje kulturę Les Mills. Dopełnieniem każdego układu jest świetna muzyka, dopasowana do stylu, w którym odbywa się trening. Twórcy bardzo dbają o to, by układy były ciekawe, co trzy miesiące każdy program jest uaktualniany poprzez wprowadzenie nowych choreografii oraz muzyki. Warto poczuć na własnej skórze atmosferę, muzykę i energię podczas zajęć w grupie. Ten trening to nie tylko ćwiczenia, to coś więcej. Jestem w pełni przekonana do zajęć Les Mills i myślę, że w Polsce zaczną szybko zdobywać rzesze zwolenników (o ile już takich nie mają!) – zwłaszcza przy panującej obecnie modzie na „fit life”.

Myślę też, że dla Reebok’a decyzja o podjęciu współpracy z Les Mills była bardzo dobrym krokiem. Ukłon w stronę żywego fitnessu opartego na innowacyjnych systemach treningów grupowych jest doskonałym pomysłem. Brawo RBK!

***

Muszę, po prostu muszę o tym napisać: wydaje mi się, że część blogerek fitnessowych zwyczajnie kłamie mówiąc, że systematycznie ćwiczy. Teraz już wiem skąd biorą się blogi, na którym możemy odnaleźć same inspiracje, motywacje itp. zamiast rzeczywistych zdjęć autorek… One po prostu nie są fit! Ale to już chyba temat na osobną notatkę…

Agata

Udostępnij wpis w social media

Skomentuj wpis
  • Mi się bardzo podobało, zakochałam się w bodycombat:)
    Co do tych blogerek i byciem fit ja również się troszkę rozczarowałam.
    Bałam się, że nie będę tam pasować i będę czuła się źle w ich towarzystwie ale jednak tak nie było:)

    • ja również miałam takie obawy, jednak okazało się, że nie warto stresować się na zapas:)

  • Treningi były niesamowite, chociaż w pierwszej części się pogubiłam, ale z moim wyczuciem rytmu to normalka 😀 Dobrze, że syn odziedziczył dryg po Tacie 🙂

    A co do blogerek i byciu fit, nigdy nie wiemy z jakiego poziomu ktoś startuje i jakie są jego przejścia życiowe. Fajnie, że dziewczyny się ruszają i starają się zaszczepić w ludziach pasję do sportu. Dopóki nikt nie kłamie na blogu, że ma super figurę, podczas gdy tak nie jest, to nie mnie oceniać ich wygląd. Ja zawsze podkreślam, że pracuję nad swoim ciałem po ciąży i chcę powrócić do formy sprzed porodu, więc nie mam sobie nic do zarzucenia 😛

    • dokładnie tak 🙂 Niestety jest też wiele blogów, które bazują jedynie na zdjęciach innych dziewczyn z fit figurami, podczas gdy ich autorki nigdy nie podniosły nawet tyłka z kanapy…

      • Wstawianie zdjęć znalezionych w Internecie jest po prostu słabe… Ja swój blog prowadzę jakościowo, nie interesują mnie żebrolajki. Paulina – nie lepiej wrzucić swoje zdjęcie? https://www.facebook.com/photo.php?fbid=367018756762660&set=pb.273905899407280.-2207520000.1381503077.&type=3&theater

        • Paulina

          Jasne że lepiej jest wrzucić swoje zdjęcie, tylko ja nie mam jak na razie takiej figury, żebym mogła się nią chwalić każdego dnia. Mnie takie zdjęcia po części motywują.
          Innych też. Cały czas myślę nad koncepcją bloga i prowadzenia FB zmiany cały czas wchodzą:)

        • Motywacja jest bardzo ważna i sama również z chęcią oglądam zdjęcia fit girls w nadzieją, że pewnego dnia będę jedną z nich :)fajnie jednak jeśli te „inspiracje” są poparte również pracą nad sobą samych autorek blogów, stron, itd. Wtedy jest to wiarygodne po prostu.

          Wiadomo, że nie każdy rodzi się z super figurą, ale od samego wrzucania zdjęć ABS się nie zrobią 😉

          • Chyba niepotrzebnie dyskutuje na ten temat. Przeszedłem drogę do grubasa do maratonczyka z płaskim brzuchem do niepełnosprawnego. Po prostu dla mnie takie zdjęcia to droga na skróty i budowanie marki blogera w niezrozumiały dla mnie sposób.

    • Zobaczyłem teraz Twojego bloga parentingowego http://mtoto-wangu.blogspot.com/. Jest szansa, że też takiego z Agatą założymy 😀

    • Widziałam maluszka na treningu! Jaki piękny synuś <3

      • Jahstina

        Dziękuję 🙂 Jest mi bardzo miło 🙂 Jako matka nieskromnie powiem, że wiem, że jest śliczny 😛

        Zachęcam do prowadzenia bloga parentingowego, cudowna pamiątka na późniejsze lata 🙂 Sama muszę reaktywować bloga na nowo, bo niestety sporo fajnych chwil zaciera się w pamięci…a tak to będą na blogu.

        PS. Ekhm… Czy chcecie nam coś powiedzieć :D?

  • Paulina

    Ja nie uważam wcale, że niepotrzebnie dyskutujesz na ten temat:) Wręcz przeciwnie dało mi to do myślenia:)

    • No to fajnie. Jak porządnie się zepniesz to w rok uzyskasz spokojnie taka figurę. To proste, sam zrzuciłem 15 kg wiec wiem, że to jest do zrobienia. Możemy nawet zrobić wspólne wyzwanie dla Twoich dziewczyn i moich biegaczy 😉

      • Paulina

        To jest świetna myśl:)

        • Czy mi się zdaje ale wyszedłem teraz na hejtera? 🙂

          • Tak 😀

          • Paulina

            E tam prowokujesz do dyskusji aby było więcej wejść na bloga 😛
            Ty chyba hejtera nie widziałeś:)