17 marca 2013 - 4

Szlachet­ne zdro­wie, nikt się nie do­wie, ja­ko sma­kujesz, aż się zep­su­jesz

Thumbnail

Uważam, że jestem najbardziej pechowym blogerem biegowym w Polsce jeśli nie na świecie. Oryginalnie ten post miał się nazywać „Dietetycznie jest masakrycznie”. Jednak szkic notatki porzuciłem, potem było dużo pracy, minęły prawie dwa miesiące i dużo się pozmieniało. Robię mały update moich poczynań treningowych. Z oryginalnej notatki:

Wybił mi chyba czternasty miesiąc chodzenia na siłownię i efekty nie są zadowalające. Dlaczego? Nie trzymam diety. Nietrzymanie diety jest trochę jak nietrzymanie moczu, które atakuje nas reklamami z radia. Wstydliwy temat. Przyczyn jest kilka. Nie. Jest jedna – słaby charakter. Przez trzy tygodnie udawało mi się codziennie trzymać ścisłą dietę. Efekt był prawie natychmiastowy. Spadł brzuch (koniec wpisu)

Nietrzymanie moczu, śmiesznie to brzmi teraz. Dlaczego? Bo w połowie lutego wylądowałem na ostrym dyżurze z zapaleniem nerek. Problem z dietą teraz wydaje mi się śmieszny. Nietrzymania moczu nie było ale trochę stresu się najadłem. A ponieważ od miesięcy bujam z kontuzją kolana, której nie diagnozuję, nie leczę, nie dotykam kijem przez szmatę to postanowiłem położyć się do szpitala na kilka dni i zrobić wszystkie badania. Leżałem w szpitalu cztery dni, było ok, lekarze i pielęgniarki bardzo dobrze wykonują swoją pracę. Na pewno będę wracał do szpitala, mam nadzieję, że trafię na tak dobrych ludzi. Jedno jest pewne – zaniedbałem swoje zdrowie jak nigdy dotąd i moim priorytetem jest teraz powrót do pełnej sprawności kolana.

Plan jest taki, żeby na wiosnę wrócić do biegania. Pewnie będę musiał zrobić artroskopię kolana. Powtórzę też rezonans i udam się do ortopedy. Jeśli możecie polecić dobrego ortopedę sportowego to proszę wpiszcie w komentarzach 🙂

Szanujcie zdrowie! Smacznego!

Mateusz

Przygodę z bieganiem zacząłem blisko 10 lat temu bo w 2006 roku. Od tego czasu również prowadzę bloga. Ukończyłem dwa maratony, dychę biegałem w 40 minut, potem miałem poważną kontuzję i teraz po raz kolejny wracam do sportu.

Udostępnij wpis w social media

Skomentuj wpis
  • Witaminy, minerały, pełnowartościowe węglowodany i powalający smak aż promieniują ze zdjęcia.

    • Obiady były ok. Sztuka mięsa, ziemianki i buraczki.

  • valanga

    ortopeda: http://www.sport-klinika.pl/mariusz-smolik.html – przyjmuje też priv, gdzieś w Ustroniu (k. Wisły)
    zdrowia i smacznej diety! 😉