21 marca 2012 - 9

Timex Ironman Run Trainer vs POLAR RCX5 Multi

Thumbnail

POLAR RCX5 Multi

Polar RCX5 dostępny w trzech wersjach: Polar RCX5 Bike, Polar RCX5 Run i wersji dla triathlonistów – Polar RCX5 Multi (następca Polara S625X). Każde z wymienionych urządzeń otrzymujemy w małym zgrabnym pudełku, do którego dołączone jest urządzenie do przesyłania danych Polar DataLink, transmiter HR i instrukcja w języku polskim. Ponadto zestaw Bike zawiera sensor prędkości i kadencji, zestaw Run wyposażony jest w sensor prędkości na buta, a zestaw Multi w GPS.

Wygląd i pierwsze wrażenie

Zegarek jest niewielki i bardzo lekki (46g). Ma płaski wyświetlacz, na skosach którego umieszczone zostały przyciski. Pasek jest elastyczny i bardzo gęsto dziurkowany. Poradzi sobie z każdym obwodem nadgarstka, nawet tym małym. Obejmy pasków zakończone są wypustkami, dzięki którym lepiej trzymają one część paska poza sprzączką. Na wewnętrznej stronie zegarka mamy charakterystyczny rant, który ułatwia nam odkręcenie metalowego kapturka i dostanie się do baterii. Model S625X nie posiadał tego udogodnienia i wymiana baterii była sporym problemem.

Menu

Jako, że wcześniej używałem Polara S625X, menu w nowym modelu było mi znane. Do przycisków zostały przypisane te same funkcje. Co mamy w menu?

  1. Ustawienia:
    • informacji personalnych, tj. wiek, waga, wzrost, płeć, HR max, Vo2max i poziom naszej aktywności. Te dane są potrzebne między innymi do zliczania ilości spalonych kalorii i przeliczenia ile procent treningu pracowaliśmy na tłuszczu.
    • przystawek (GPS, sensor prędkości, sensor kadencji). Tu warto odznaczyć to, z czego chcielibyśmy zrezygnować, gdyż zegarek będzie się dopominał włączenia urządzeń podczas treningu.
    • profili (do wyboru pływanie rower, bieg i inna dyscyplina)
    • prędkości(km/h, min/km)
    • stref treningowych, w których będziemy pracować
    • ustawienia HR do wyboru % od HR max lub praca w BMP
    • standardowe ustawienia dźwięków, daty, alarmu, zegara,
  2. Pamięć treningów (wszystkie te, które będziemy zgrywali do naszego dziennika treningowego). Znajdziemy tu podsumowania zbiorcze wszystkich treningów.
  3. Informacje zapisu treningu do wyboru 1s, 2s, 5s, 15s, 1min
  4. Mamy też możliwość ustawienia wirtualnego pacemakera oraz przeprowadzenia fit testu (ortostatycznego)

Menu jest przejrzyste. Nawigacja odbywa się w sposób prosty za pomocą pięciu przycisków: jeden odpowiada za światło, kolejne dwa to przyciski kierunkowe, przycisk wsteczny oraz przycisk do akceptacji.

POLAR RCX5 Multi Test

Przed przystąpieniem do treningu należy sparować z zegarkiem GPS’a i transmiter HR. Sparowanie transmitera HR i GPS’a trwa bardzo szybko. Jeżeli chodzi o złapanie prze GPS`a sygnału, trwało to niestety dłużej (na tyle długo, że zdążyłem się zdenerwować). Po 30 minutach sensor GPS’a połączył się z satelitami i można było ruszyć  Na początku zegarek przy ustawieniu opcji Zone Optimizer dostosowuje strefy tętna, dzięki czemu każda sesja treningowa jest jeszcze bardziej efektywna. Następnie wybór dyscypliny, charakterystyczny czerwony przycisk i ruszamy. Stoper leci…. Cyferki się zmieniają, wyświetlacz daje się podświetlić. Po kilku minutach i jednocześnie kilku nieudanych próbach trafienia w przycisk jestem trochę poirytowany. To, że przyciski znajdują się na rogach i są skośne nie przeszkadza mi. Moim zdaniem jednak są zbyt płytkie. Potrzeba kilka godzin pracy z urządzeniem, by się do nich przyzwyczaić.

Mnogość funkcji, które możemy wybrać do monitorowania wysiłku jest imponująca, choć z wielu z nich prawdopodobnie nie będziemy korzystali. Producent  pozwolił nam wybrać te najważniejsze dla nas. Ustawiam je po podłączeniu się do komputera za pomocą przystawki Polar DataLink i programu Polar WebSync. Jedynie podczas takiego połączenia można ustawić wyświetlacz, a wybieramy z sześciu dostępnych opcji.

Sensor GPS nie przerywa sygnału (pod wiaduktami zostaje chwilowo osłabiony, ale szybko wraca korygując pozycję). Co do dokładności, to nie jest ona idealna. Startując na atestowanej trasie zawsze pokazywał lekko zawyżony dystans (na półmaratonie 21,3 km, na dystansie 10 km – wartość 10,1 km i raz 10,2 km). Szkoda, że sensor jest oddzielną „kostką” i nie jest zamieszczony w zegarku.

Podczas treningu możemy ustawić sobie wyświetlacz tak, by zegarek pokazywał jednocześnie 2, 3 albo 4 linie (wraz z wprowadzaniem modyfikacji, zmienia nam się wielkość czcionki). Możemy mieć podgląd na następujące parametry: średnie i max- tempo, tętno, prędkość, stoper, międzyczasy, pracę w strefach, przebieg dystansu, czy trzymamy założone tempo (możliwość zaprogramowania danego tempa i informacji dźwiękowej o wyjściu z danego przedziału), wygaszenie itp. Ciekawą opcją jest możliwość podświetlenia zegarka lub złapania międzyczasów poprzez przyłożenie ręki z zegarkiem to transmitera HR. Podczas treningu możemy przechodzić i zmienić dyscyplinę sportu.

Jeżeli chodzi o zachowanie się w wodzie, pasek odpowiedzialny za przesył danych HR spełnia obiecaną przez producenta funkcję. Zegarek zbiera tętno bez zakłóceń i zerwań. Ciekawą funkcją jest propozycja stref treningowych na dany dzień w zależności od poziomu zmęczenia. Przed treningiem urządzenie potrzebuje chwili, by przeanalizować częstotliwość naszych skurczów serca i na tej podstawie proponuje strefy na dany dzień.

Po treningu

Po zakończeniu naszych ćwiczeń mamy możliwość analizy całego treningu. Musimy uprzednio zalogować się na stronie www.polarpersonaltrainer.com. Po zalogowaniu otrzymujemy dostęp do kalendarza treningowego z możliwością analizy wykresów, map i podsumowaniem treningu (informacje na temat tętna, tempa, intensywności treningu). Polar Personal Trainer może też generować plany treningowe, propozycje ćwiczeń siłowych z możliwością zapisu danego ciężaru i liczby powtórzeń. Informuje nas czy nie jesteśmy w fazie nakładającego się zmęczenia prowadzącego do przetrenowania. Daje nam posumowania tygodnia/miesiąca/roku. Na stronie dostępne jest również forum użytkowników.

Wady

Polar RCX5 nie jest urządzeniem idealnym. Sporą wadą jest zachowanie urządzenia podczas postoju. Zatrzymując stoper wyskakuje opcja zmiany dyscypliny, a znika wgląd na stoper i tętno.

Co do transmitera HR mam mieszane odczucia. Po czterech miesiącach użytkowania zaczęły się pojawiać zerwania tętna (szczególnie w początkowej fazie treningu). Gubienie sygnału obrazuje wykres: https://www.polarpersonaltrainer.com/shared/exercise.ftl?shareTag=cac38c0204b9554f413c2d61f55456fd. Zaznaczam, że pasek był przed treningiem odpowiednio zroszony, a po każdym zakończeniu treningu przepłukiwany wodą w celu utrzymania świeżości. Poprzednie paski również miały ten sam problem. Kolejną z wad jest trwałość baterii. W poprzednim modelu wymiana baterii następowała raz na 2 – 2,5 roku. W RCX5 bateria typu 2032 wytrzymała 5 miesięcy.  Niewiele pomogły wprowadzone rozwiązania energooszczędne, tj. opcja drzemki i wygaszacz ekranu zegarka.

Brak wysokościomierza i termometru też można zaliczyć do wad. Wspomniane opcje były dostępne w modelu S625X i często z nich korzystałem. W polarze RCX5 nie mamy wglądu ani na wysokość, ani na sumę przewyższeń. Podczas treningu na akwenie otwartym nie zmierzymy już temperatury wody.
Wielkość przycisków pozostawia wiele do życzenia. W zimę w rękawiczkach trafienie w przycisk to spora sztuka.

Timex Ironman Run Trainer

Wygląd i pierwsze wrażenie

Sygnatura Ironman widniejąca na Timex’ie wzbudza we mnie pozytywne emocje 🙂 Z przyjemnością przystępuję do testu. Timex W 276 to sprzęt sporego gabarytu. Nie jest wielki jak Garmin Forreruner 305, ale w porównaniu do testowanego Polara wygląda potężnie. Po założeniu zegarka na nadgarstek, nie przylega tak, jak powinien. Mimo ściśnięcia jest trochę przyduży. Pasek zegarka jest szeroki i trochę sztywniejszy niż w przypadku Polara.

Duży wyświetlacz pokazuje nam informacje w trzech liniach. W górnej i dolnej linii, informacje wyświetlane  są mniejszą czcionką. W środkowej linii prezentowana jest godzina, która wyświetlana jest większą  czcionką. Na wyświetlaczu widnieje również ikona sygnalizująca nam poziom zużycia baterii.
Sprzęt jest utrzymany w kolorystyce szaro – czarnej z wstawkami koloru pomarańczowego. Całość zapakowana jest w pudełko koloru pomarańczowego, do którego dołączone są jeszcze transmiter tętna, kabel USB do ładowania zegarka i zgrywania danych oraz książeczka z instrukcją w języku polskim.

mat-4

Menu

Nigdy wcześniej nie miałem okazji korzystania z produktów tej firmy.  Menu Timexa i sterowanie nim musiałem uczyć się od podstaw. Na zegarku widnieje sześć przycisków:

  1. Podświetlenie
  2. Menu sensorów
  3. Menu ogólne
  4. Stop/reset stopera
  5. Ustawienia ogólne
  6. Start stopera/międzyczasy

Dodatkowe opcje menu odkrywają się w momencie przytrzymania danego przycisku.

Pierwszy przycisk (podświetlenie) daje nam dwie opcje. Pierwsza to podświetlenie po naciśnięciu przycisku. Druga funkcja ujawnia się po przytrzymaniu przycisku. Włączamy w ten sposób możliwość podświetlenia tarczy zegarka dowolnym przyciskiem. Drugi przycisk, po przytrzymaniu, udostępnia nam menu sensorów: moc, GPS, HR, Foot Pad, łączenie Foot Pada i transmitera HR, kalibrację urządzeń oraz podłączenie 6 satelit.

Przycisk odpowiadający za menu ogólne zawiera w sobie:

  • stoper, po wcześniejszym ustawieniu sensorów, jeśli ich potrzebujemy.
  • ustawienia interwałów, w tej opcji możemy ustawić pięć workout`ów
  • timer- upłynięcie ustawionego czasu treningu urządzenie sygnalizuje kilkoma sygnałami dźwiękowymi.
  • wygaszenie treningowe – mamy do wyboru pracę na określonym tętnie lub określony czas
  • dostęp do pamięci zapisanych przez nas treningów.

Kolejny przycisk odpowiada za konfigurację stref treningowych z podziałem na HR oraz konfigurację ustawień: tempo/prędkość; przedział pracy, założenia docelowe, dane personalne użytkownika, tj. waga, wzrost, wiek, płeć, aktywność.

Moim zdaniem mnogość ustawień fajnie byłoby podporządkować pod jeden przycisk.

mat-5

TIMEX W-276 Test

Przed przystąpieniem do testu musimy ustawić sensory, z których będziemy korzystali podczas treningu. Wcześniej również warto ustawić sobie format wyświetlacza (do wyboru mamy 3 konfigurowalne formaty wyświetlania w opcji 3 i 4 liniowej). Możemy ustawić sobie takie wartości jak: wysokość, kalorie, kadencję, kadencję średnią, dystans, tempo, tępo średnie, tętno, tętno średnie, odometr, prędkość, prędkość średnia, czas, numer i wartość międzyczasu (split time). Gdy ustawimy już wszystko, czekamy aż zegarek złapie sygnały GPS i urządzeń. Złapanie sygnału GPS w pomieszczeniu graniczy z cudem.  Jednak po wyjściu na zewnątrz, sygnał łapany jest momentalnie. Zaczynamy biec, stoper płynie, linia wiodąca jest bardzo duża i czytelna. Stoper pokazuje nam czas z dokładnością do setnej sekundy. Sama nawigacja po przyciskach na początku jest dosyć uciążliwa. Ogrom funkcji wymaga dłuższego przyzwyczajenia się do nawigacji przycisków. Dużym plusem Timexa jest możliwość przeskakiwania między opcjami, zarówno podczas płynięcia czasu, jak i po zatrzymaniu stopera. Możemy wyjść ze stopera i przejść do timera, ustawień, menu, aktualnego czasu. Mamy wgląd na interwały. W konkurencyjnym Polarze mamy możliwość tylko zmiany dyscypliny, bez możliwości podglądu jakiejkolwiek funkcji. Przyciski w zegarku są duże, ale chodzą dosyć twardo. Aby zegarek zareagował, potrzeba zdecydowanego wciśnięcia. Użytkownikom, którym nie odpowiada wciskanie przycisków, Timex zaproponował świetne rozwiązanie nazwane „hands free”. Po ustawieniu tej opcji włącza się automatyczne zapisywanie okrążeń, mamy też z głowy zatrzymywanie i włączanie stopera. Kolejnym miłym zaskoczeniem jest możliwość ustawienia timera odżywiania i nawadniania. Po określonym czasie dostajemy dźwiękowy sygnał przypominający nam o tym, że należy sięgnąć po bidon czy żel energetyczny. Sygnał dźwiękowy otrzymujemy również po przekroczeniu naszych wartości docelowych (tętna, prędkości, dystansu). Transmiter HR pracuje bez zarzutów. Nie traci sygnału nawet przy przebieganiu pod liniami tramwajowymi. GPS, po złapaniu satelit, równie dobrze trzyma sygnał. Po zakończeniu treningu musimy pamiętać o wyłączeniu wszystkich urządzeń. Gdy o tym zapomnimy, akumulator w zegarku wyładuje się w przeciągu ok. 24 godzin. Samo ładowanie baterii to czas ok. 1h (początkowe ładowania muszą być 4-godzinne). Gdy nie używamy zegarka do ćwiczeń i nie korzystamy z GPS’a, bateria trzyma bardzo długo. Po dwóch tygodniach takiego minimalistycznego użytkowania urządzenia, wskaźnik baterii był na tym samym poziomie, co po ładowaniu.

Po treningu

Po zakończeniu treningu mamy możliwość przesłania danych do systamu online wspieranego przez program TrainingPeaks. Musimy wcześniej pobrać instalator programu ze strony www.timexironman.trainigpeaks.com. Co do do samej instalacji, nie mam zarzutów.  Za minus uznać jednak można brak polskiej wersji językowej.

Trainingpeaks jest czytelny i w zasadzie niewiele różni się od kalendarza treningów dedykowanego użytkownikom Polara (www.polarpersonaltrainer.com). Aplikacja Timexa również udostępnia analizę całego treningu i daje możliwość obejrzenia trasy treningu na mapie satelitarnej. Wszystkie informacje dotyczące treningów zgrywamy do komputera za pomocą kabla.

mat-3

Podsumowanie

Porównując, oba zegarki mają plusy i minusy. Trudno wyłonić zwycięzcę. Niewątpliwie na korzyść Timex`a przemawia zintegrowany z zegarkiem GPS, wysokościomierz, timer, możliwość dostępu do menu zegarka podczas trwania treningu, jak i po zatrzymaniu stopera. Timex otrzymuje dodatkowy punkt za możliwość blokowania zapisu treningów. Dzięki tej funkcji możemy ustrzec się przed nadpisywaniem nowych treningi (w przypadku wyczerpania pamięci).  Za timer nawadniania i żywienia również daję dużego plusa.

Polar RCX5 wygrywa pod względem wagi, wielkości, trzymania baterii (po której jednak spodziewałem się nieco więcej). Kolejną rzeczą, która stawia Polara wyżej, to bezprzewodowa transmisja danych do komputera. Poza tym, nawigacja po przyciskach jest w Polarze trochę łatwiejsza i lepiej też odbywa się zbieranie HR podczas treningu wodzie.

Dzięki wielkie dla Oktawiana Górnika za wykonanie zdjęć!

Pawel Rozanski

Przygodę ze sportem zaczął od jazdy na rowerze MTB, później przerzucił się na kolarstwo szosowe. Triathlonem zainteresował się będąc na studiach. W wieku 21 lat ukończył pierwszego Ironmana, a w 2007 roku na zawodach w Klagenfurcie zdobył trzecie miejsce w kategorii M-18. Trzy sezony trenował pod okiem trenera z Nowej Zelandii John’a Newsom’a. Niestety problemy zdrowotne tymczasowo zdyskwalifikowały go ze startów. Obecnie przygotowuje zawodników do startów biegowych i triathlonowych na dystansie IM i HIM. Z sukcesów swoich podopiecznych czerpie dużą satysfakcję. W swojej pracy trenerskiej największą wagę przywiązuje do efektywności treningu. Jest wielkim zwolennikiem pracy nad doskonaleniem lokomocji ruchu. Najbardziej lubi biegać po Puszczy Augustowskiej. Marzy o starcie w norweskim Norseman Extreme Triathlon.

Udostępnij wpis w social media

Skomentuj wpis
  • Sceptycznie podchodzę do takich tematów. Szkoda, że adidas nie chce wypuścić monitora tętna, który działałby z micoachem na androidzie. Wtedy takie gadżety jak ten powyżej nie były by konieczne.

  • artur

    wszyscy ten model timexa nazywaja run trainer
    wiec sugeruje zmiane w tytule bo takmiego modelu nikt nie zna

    • Dzięki za czujność, zmienione 🙂

  • Piotr

    Jedna uwaga:
    „Sparowanie transmitera HR i GPS’a trwa bardzo szybko”. Do korekty.

    Bardzo fajny, kompleksowy test.

    • Jeszcze mam Garmina Forerunnera 310XT. Też go w sumie można opisać ale ja za mało trenuję, żeby taki tekst wyrzeźbić jak Paweł. No ale może to się niedługo zmieni 🙂

  • A ja używam timexa 3 rok i nie jestem zadowolony. Począwszy od tego że już 3 razy był w serwisie – za każdym razem nie wiedzieli co się działo i podejmowali losowe działania. Do czasu, aż wymienili mi moduł GPS i odbiornik do HR to poprawnie działał sporadycznie. I GPS wcale nie łapie w moment – często trzeba czekać kilkanascie minut nawet jak jest bezchmurne niebio. Do tego interfejs na komputerze dość nieprzyjazny zarówno do konfiguracji zegarka jak i do sprawdzania wyników nie mówiąc już o tym, że nie ma możliwości łatwego bezpośredniego eksportu do np. endomondo. Poza tym faktycznie ma sporo opcji ale wielu też brakuje jak np ustawienia interwałów na ilość metrów a nie na czas. Tak samo brakuje mi łatwego przełączania dyscyplin. Teraz pewnie bym wybrał coś innego wtedy się nie znałem i sprzedawca mi to wcisnął.

    • Paweł Różański

      Jeżeli masz Polara to jestem zdziwiony że GPS łapie tak długo. nie zdarzyło mi się czekać dłużej niż 1 min nawet przy zachmurzonym niebie. Pasek po jakimś czasie faktycznie wariuje ale jak wymieniam baterie jest ok. Co do interfejsa to mój kolejny zegarek i się przyzwyczaiłem. Z programowaniem interwałów jest faktycznie bieda. Przełączanie między dyscyplinami jest moim zdaniem gładkie.

  • Właśnie dla takich wpisów uwielbiam czytać twojego bloga!

  • Paweł Różański

    Po sporym czasie użytkowania muszę przyznać, że timex był 3-krotnie u lekarza. (cały środek do wymiany)przy czwartym wylądował w szufladzie… jeżeli chodzi o polara- całość działa całkiem nieźle. Bateria mogła by trzymać dłużej, i byłoby miło gdyby gps był wbudowany. Ogólnie- jak działają nie mają zbyt wiele wad(timex wyczerpał moją cierpliwość) ale spodziewałem się po zegarkach za takie pieniądze dużo więcej.