02 grudnia 2013 - 6

To był dobry dzień

Thumbnail

To jest do bólu obrzydliwa notatka z cyklu drogi pamiętniczku. Na poziomie nastoletniej dziewczyny, która pisze bloga o One Direction. Dzisiaj miałem świetny dzień i chciałbym, żeby każdy następny tak wyglądał.

Jak wygląda idealny dzień?

Dzisiaj zaczyna się wczoraj. Wieczorem robisz sobie jedzenie na śniadanie i obiad. Nie chcesz przecież wstawać o 5:00 rano i tracić cenny czas na robienie omletu skoro odgrzany w mikrofali jest równie dobry. Do tego makaron razowy z łososiem, lekkim sosem i koperkiem, który też może spokojnie leżeć przez noc w lodówce.

Jak już wstaniesz o 5:00 i zjesz przygotowane poprzedniego dnia śniadanie, zakładasz dres i jedziesz na siłownię. Nie palisz papierosa bo to bez sensu. Zaczynasz trening o 6:15. Spotykasz sąsiada na pustej siłowni. Proponuje Ci dołączenie do crossfitowego treningu.

Ponieważ wiesz, że masz całe więzadło to w sumie masz gdzieś, że kolano będzie bolało i robisz WOD’a. W zasadzie to walczysz o przeżycie. Najpierw cardio, potem wstęp do muscle up’a (wspinanie się na drążek, sama pierwsza faza) i 7 minut burpees (pad, pompka, wyskok). I chce Ci się rzygać ze zmęczenia. Pierwszy raz od półtora roku czujesz, że żyjesz. A jest dopiero 7:30.

W biurze jesteś przed 9:00, ogarniasz prasówkę, newslettery branżowe i listę To Do na cały tydzień. Potem szybka kawa w małej kawiarni koło biura z ludźmi, których lubisz i cenisz. Wracasz do biura i o 17:00 wychodzisz, nie bierzesz pracy do domu. Jeśli pracujesz w agencji PR albo social media to pewnie nie wierzysz w to co czytasz. Praca i kariera to nie wszystko.

Po pracy idziesz na spotkanie z kolejną osobą, którą lubisz i cenisz. Tym razem to podpisywanie książek przez Michała Kędziorę vel Mr. Vintage, blogera, który napisał poradnik o męskiej elegancji. Michał jest osobą, która robi to co kocha. Czytajcie jego bloga. Mnie bardzo inspiruje jego pasja i to jak pisze.

Potem wizyta w klinice rehabilitacji. 6 do 8 tygodni i będzie dobrze. Do tego wiele miesięcy pracy nad rozciągnięciem przykurczonego mięśnia dwugłowego. Półtora roku używania nóg tylko do chodzenia daje sobie we znaki.

O 19:00 padasz na pysk i jesz burgera bo jesteś palantem, który nie trzyma diety. Więc zaczynasz tydzień od cheat meala. Do niedzieli hardcore, zero junk foodu.

I wracasz na siłownię na masaż pleców. W poniedziałki w WCA od 18 do 22 masują za friko.

W domu robisz jedzenie na następny dzień…

Mateusz

Przygodę z bieganiem zacząłem blisko 10 lat temu bo w 2006 roku. Od tego czasu również prowadzę bloga. Ukończyłem dwa maratony, dychę biegałem w 40 minut, potem miałem poważną kontuzję i teraz po raz kolejny wracam do sportu.

Udostępnij wpis w social media

Skomentuj wpis
  • „Praca i kariera to nie wszystko.” – aż nie chce mi się wierzyć w to co napisałeś 😉 ale jeśli faktycznie zmienił Ci się tok myślenia to zajebiście, życie jest nie po to aby tylko zapieprzać w robocie 🙂 kuruj się, trenuj i jeszcze trochę a nie tylko będziesz pisał o bieganiu!

    • Trzeba żyć tak, żeby mieć z tego przyjemność 🙂

      • Jakże bliska jest mi Twa filozofia młody człowieku 🙂

        • Młody to ja byłem jak zaczynałem blogować 😉

  • Jak zrobić Muscle up

    Muscle Up, Muscle up, mażenie wielu ludzi.
    Trochę treningu i w końcu się uda.

    • Póki co nawet nie próbuję. Wdrażam się w trening po długiej przerwie.