25 listopada 2012 - 2

Tydzień zero – jest fajnie

Thumbnail

To był dobry tydzień. Cztery treningi na siłowni – wtorek klatka, piątek plecy + biceps, sobota barki + triceps, niedziela brzuch + 30 min cardio i wieczorem 30 min basen i sauna. Basen dzień po barkach i tricepsie oraz parę godzin po brzuchu i cardio to bardzo zły pomysł. Pół godziny kraula i nic więcej nie mogłem z siebie wykrzesać. Tylko 20 min sauny. Ogólnie jest nie najgorzej chociaż bez konkretnego planu treningowego. Szkoda, że w środę nie udało się zrobić treningu… Dieta też w miarę OK poza wizytą w McDonald’s w środę i piątkowym Granderem z KFC. Ale i tak są duże postępy w porównaniu z tym co było. Takie tam pitu pitu.

Mamy 5 tygodni do końca roku. To dobry moment, żeby poszukać sobie celu treningowego na przyszły rok. Póki co nie mam na to pomysłu, daję sobie w grudniu czas na ogólnorozwojowe treningi na siłowni. 2013 musi być rokiem, w którym w końcu swoją zabawę w sport przekuję na coś konkretnego. Sylwetkę, ukończenie 1/2 IronMana, może jeszcze coś innego. We will see. Wszystko zależy od kolana.

***

Każdy kto biega albo trenuje jakiś sport ma swój ulubiony sprzęt. Ostatnio zdałem sobie sprawę, że mam jedną koszulkę, której nie zakładam na treningi bo boję się, że się szybko zniszczy. To bardzo w moim stylu. Model nazywa się
NIKE TAILWIND SHORT-SLEEVE V-NECK, kosztuje 43 Euro czyli jakieś 170 złotych. Zrobiony z materiału Dri-FIT 85% polyester i w 15% z bawełny. Bardzo lubię takie połączenie. Mam produkty Nike z dodatkiem wełny, też się świetnie sprawdzają. Jedyną wadą jest kieszonka za mała, żeby włożyć tam iPhona 🙁

Mateusz

Przygodę z bieganiem zacząłem blisko 10 lat temu bo w 2006 roku. Od tego czasu również prowadzę bloga. Ukończyłem dwa maratony, dychę biegałem w 40 minut, potem miałem poważną kontuzję i teraz po raz kolejny wracam do sportu.

Udostępnij wpis w social media

Skomentuj wpis
  • Gadzinisko

    Mój cel treningowy na nowy rok to zejść do 40 minut na 10 km. Ale najpierw by się przydało poprawić regularność…

  • Rok temu też chciałem schodzić poniżej 40 min 🙂 Moja życiówka to 42 min z haczykiem. Oj stare dobre czasy…