09 listopada 2013 - 2

Warszawskie Centrum Atletyki

Thumbnail

Jeśli mam być szczery, to mało co mnie cieszy i zaskakuje. Należę raczej do tych dupków, którzy myślą, że wszystko widzieli i wszystko wiedzą najlepiej. Gdy coś mi się już spodoba to musi być naprawdę dobre. A nowo otwarte Warszawskie Centrum Atletyki nie jest dobre. Jest zajebiste.

Tak przemyślanego konceptu na klub sportowy jeszcze w Polsce nie widziałem. Mamy wszystko czego potrzeba, żeby się wszechstronnie rozwijać. Siłownia, sztuki walki, trening atletyczny, lekka atletyka, fizjoterapia. Wszystko pod jednym dachem i praktycznie pod moim domem. Lokalizacja pewnie nie wszystkim jest na rękę (Bielany/Młociny), ale mi pasuje idealnie. Pierwszego dnia działania WCA wykupiłem karnet na siłownię i gdyby nie problemy z kolanem zapisałbym się też na zajęcia ze sztuk walki i trening atletyczny.

panorama

Zanim przejdziemy do opisu WCA, podkreślę jedno – to miejsce ma swój klimat i czuć autentyczną zajawkę na zdrowy lifestyle u właścicieli klubu. Totalne przeciwieństwo modnych fitnessclubów i dobra alternatywa dla zapuszczonych osiedlowych siłowni.

Mamy misję. W Polsce jest problem ze sportem wśród młodzieży. Tylko 10% dzieci uprawia sport i chcemy to zmieniać. Facebook, Internet, melanże i bycie fajnym – to nie jest dobre dla młodzieży. Ważne jest to żeby walczyć z trudnościami, rozwijać się przez ciężką pracę. Ludzie od tego odchodzą, szczególnie pokolenie przyrośnięte do komputera. Nikt nie chce bólu i potu. Kiedyś wystarczyła obdarta sala gimnastyczna i niczego więcej nie potrzebowałeś. Teraz jeśli nie ma prania ręczników i sauny to się ludziom nie chce ćwiczyć. Idziemy pod prąd i chcemy prowadzić kariery sportowe młodych zawodników. Chcemy też pomagać ludziom po wypadkach i niepełnosprawnym. Chcemy przez sport pokazać, że życie ma sens.

Patryk Pawlikowski, WCA

Klub jest bardzo dobrze wyposażony. Zdecydowana większość maszyn jest na wolny ciężar, tylko kilka jest na stos. Bardzo dobrze, wolę ćwiczyć wolnymi ciężarami niż izolować mięśnie na stosach. Niektóre sprzęty są robione na zamówienie np. maszyna do przysiadów i wypychania barków stojąc. Do tego dochodzi masa sprzętów, których nie ma w fitnessclubach w centrach handlowych, takich jak sanki do przepychania wraz ze sztuczną imitacją naturalnego podłoża, drewniane skrzynie, worki bułgarskie, kilka piłek lekarskich,  liny, drabinki, zyliard kettebellsów i hantli. Właśnie, hantle…

Do tej pory nie widziałem na żadnej innej siłowni większego zestawu hantli. Sztangielki są co kilogram od 3 do 60 kg. Dla zaawansowanych rozwiązanie idealne bo nigdy nie będzie kolejki do ciężkich ciężarów. Dla mnie osobiście liczy się to, że są dwa zestawy ciężarków od 1 kg do 10 kg. Problemu z kolejką do hantli być nie powinno ani dla początkujących, ani dla zaawansowanych.

Pierwsze co się rzuca w oczy po wejściu to dwunastostanowiskowy rack robiony na zamówienie. Ocynkowana ogniowo stal z 40-letnią gwarancją, wykonane tak samo jak te używane przez zawodników NFL. Trening na rackach znany jest dobrze z CrossFitu, na którego temat chłopaki (i dziewczyny) z WCA mają własne zdanie. Chcą go ulepszyć i stworzyć polski system treningowy. Właśnie dlatego prowadzą zajęcia treningu atletycznego, a nie zwykłego CrossFitu. Nie wnikam w meandry treningowe crossfitowców bo się na tym nie znam. Stanowisko wygląda kozacko.

Racki1

Drugie WOW to pełnowymiarowy oktagon, czyli klatka do walk MMA. Identyczny jak w polskiej organizacji MMA Attack i tylko minimalnie mniejszy od znanego z UFC. Oprócz zajęć grupowych oktagon będzie wykorzystywany do amatorskich turniejów mieszanych sztuk walk, które WCA będzie organizować co miesiąc. Udział w walce ma być płatny dla zawodników, ale za to nagrywany i analizowany przez trenerów WCA.

WCA OKTAGON

Do tego dochodzi oczywiście mata zapaśnicza z sekcji zapaśniczej Legii Warszawa. Na zdjęciu widać linę i drabinkę podwieszoną do sufitu. Kiedyś przez rok trenowałem boks tajski i nie mogę się doczekać, kiedy zacznę chodzić na zajęcia z BJJ i MMA. Mata aż się prosi, żeby zrobić na niej kilka padów.

Trzecie WOW to stanowisko do street-workout’u na zewnątrz klubu.

Na temat zajęć i instruktorów wszystko można przeczytać na stronie wwww Warszawskiego Centrum Atletyki. Nie są to przypadkowi ludzie i nie miałbym osobiście chwili zastanowienia czy zapisać się do nich na treningi. Niestety przez następne kilka miesięcy ze względu na więzadło jest wyłączone z poważnych obciążeń… Ale na siłowni mam zamiar cisnąć tyle na ile mogę. Od tego miejsca bije pozytywna energia i jest to dodatkowa motywacja do treningu. WCA to totalne przeciwieństwo fitnessclubów w centrach handlowych, gdzie połowa osób przychodzi się lansować albo podrywać siebie wzajemnie. Zero bullshitu. Konkretni trenerzy, konkretni klubowicze.

Na koniec najważniejsze. Pieprzyć oktagon, stos handli od jednego końca sali do drugiego, olać racki i zajebiste maszyny. W WCA można kupić zdrowe posiłki na wynos za 13 złotych. Dlaczego nikt na to nie wpadł wcześniej? Każda siłownia ma barek, WCA też oczywiście ma. Ale nie każda ma takie żarcie na wynos w rozsądnej cenie. Jak dla mnie epic win WCA i finalny argument, żeby mieć u nich członkostwo. Dziękuję, dobranoc, pozamiatane.

 

Mateusz

Przygodę z bieganiem zacząłem blisko 10 lat temu bo w 2006 roku. Od tego czasu również prowadzę bloga. Ukończyłem dwa maratony, dychę biegałem w 40 minut, potem miałem poważną kontuzję i teraz po raz kolejny wracam do sportu.

Udostępnij wpis w social media

Skomentuj wpis
  • Zajefajne. Spróbuję się wybrać.
    Nie!!! Poprostu: WYBIORĘ SIĘ!!!