27 listopada 2013 - 0

Więzadłowe rewolucje

Thumbnail

Na łazarskim rejonie nie jest kolorowo,
wódą zapija się smutki bywa czilałtowo.
Na łazarskim rejonie bieda tutaj piszczy,
nie ma co się martwić musisz powstać ze zgliszczy.

Wiecie kto to? Bonus BGC. Nie słyszeliście o nim? Nic dziwnego. Kojarzą go fani rapu, MMA i memów internetowych. Bonus jest memem, parodią. Też jestem memem i parodią. Jak smutny błazen Stańczyk, zaprzeczenie samego siebie. Tak jak Bonus jest raperem, który nie nagrywa muzyki i zawodnikiem MMA, który nie walczy w klatce, tak ja jestem blogerem biegowym, który nie biega.

***

Pierwszą część tej notatki napisałem wczoraj. Jestem po konsultacji z ortopedą, któremu pokazałem wyniki rezonansu magnetycznego i dzisiaj napisałbym, że jestem blogerem biegowym, który od bardzo dawna już nie biega, ale za kilka-kilkanaście tygodni będzie śmigał jak dziki łoś po Kampinoskim Parku Narodowym. Na początku powiem Wam, że bardzo polecam dr Andrzeja Boszczyka i klinikę Ortoreh. Świetny specjalista, bardzo dobre podejście do pacjenta, konkretnie tłumaczy co i jak. W ciągu dwóch wizyt ogarnął potencjalne źródło bólu i wysłał na rehabilitację. Mam duży niesmak po sposobie naciągania pacjentów na kolejne wizyty w innych prywatnych klinikach Odpuszczę sobie może wymienianie z nazw konkretnych miejsc, dopóki nie przeprowadzę dokładnej analizy gdzie i kiedy jakie były pomysły na źródło bólu. Teraz mam nauczkę, żeby od razu słuchać się rad najlepszych trenerów i zawodników biegania w Polsce i iść tam gdzie wskażą od razu.

Więzadło krzyżowe przednie jest całe i zdrowe. Co prawda z kolanem jest niezbyt dobrze, ale przed artroskopią będę się teraz bronił rehabilitacją. Po kolei. Lekarz miał wątpliwość co jest nie tak z moim stawem kolanowym więc wysłał mnie na rezonans. Tutaj słowa uznania dla kliniki na Wawelskiej 4 obok stadionu Skry i dr Sikorskiej, która robiła opis badania. Przeżyłem szok ile czasu trwało badanie i jak dokładny opis dostałem. Pierwszy rezonans, który zrobiłem był w całości, przepraszam za słownictwo, spierdolony. Gdzie go robiłem, za ile, ile czasu trwało badanie i jaki był opis – zostawię to na osobny wpis, w którym podliczę wszystkie moje wydatki na leczenie, których mógłbym uniknąć gdyby tylko badanie zostało wykonane porządnie, a nie w 5 min i z opisem na dwa zdania… Wracając do mojego więzadła krzyżowego przedniego. Okazało się, jest z natury luźne. Jak wszystkie moje stawy. Mam trochę za luźne stawy, ale wszystkie ćwiczenia polegające na wiszeniu na więzadłach odpadają. Czyli teoretycznie sporty wymagające sprawności do mnie pasują bardziej niż podnoszenie ciężarów.

Winowajcą półtorarocznej przerwy w bieganiu jest uszkodzenie przyczepu więzadła rzepki. Przypomina on linę, która działa pomimo drobnego uszkodzenia. Jeśli jednak uszkodzenie jest za duże i nie może zregenerować się samo zaczynają się problemy. Po długiej rehabilitacji po wypadku na rowerze, złamaniu obojczyka i uszkodzeniu zespołu rotatora w barku, za bardzo chciałem szybko wrócić do biegania i doszło do kontuzji. Nadgorliwość neofity szkodzi. Kiedy dokładnie doszło do urazu ciężko powiedzieć. Dobrze wiem co było natomiast potem. Z powodu bólu spowodowanego stanem zapalnym odciążałem prawą nogę. Jak wiemy nieużywane organy zanikają więc mięsień czworogłowy zaczął słabnąć. Obwód prawej nogi mam mniejszy od obwodu lewej… Następstwem tego było wypaczenie pracy całego stawu, pogłębianie się stanu zapalnego i to dziwne uczucie pompowania poduszki powietrza w kolanie. Zabieg z komórek macierzystych pomógł, ponieważ dobrze stymulował leczenie stanu zapalnego. Niestety bóle wracają razem z uczuciem puchnięcia kolana od środka. Dzisiaj prawie przez to zwariowałem. Znowu obkładam się lodem. Od przyszłego tygodnia zaczynam rehabilitację. Po kilku tygodniach kolejna wizyta. Mam nadzieję, że to jest właściwa diagnoza i po udanej rehabilitacji wrócę do biegania, będę mógł zacząć robić ćwiczenia na nogi, zacznę znowu trenować kickboxing. Już mnie szlag trafia od tego stałego ciśnienia w stawie kolanowym.

Na koniec przypomniał mi się dowcip. Katolik, Muzułmanin i Żyd byli u lekarza. Wszyscy dowiedzieli się, że mają raka. Co robi katolik? Jedzie do Lourdes. Co robi Muzułmanin? Jedzie do Mekki. A co robi Żyd? Zmienia lekarza.

Mateusz

Przygodę z bieganiem zacząłem blisko 10 lat temu bo w 2006 roku. Od tego czasu również prowadzę bloga. Ukończyłem dwa maratony, dychę biegałem w 40 minut, potem miałem poważną kontuzję i teraz po raz kolejny wracam do sportu.

Udostępnij wpis w social media

Skomentuj wpis