05 czerwca 2011 - 11

Brooks Pure – nowa seria butów minimalistycznych

Thumbnail

Prawie dwa miesiące temu znajomy z jednej z firm biegowych podesłał mi informacje o nowych butach Brooks, które będą miały premierę na początku sezonu jesień 2011. Będą to tak zwane buty minimalistyczne. Seria Pure ma się wyróżniać dynamicznym opinaniem śródstopia przez coś na kształt pierścienia (?) oplatającego stopę i lepsze czucie podłoża. Czyli lekkie buty, w których biegacz ma kontakt z tym po czym biega. Seria Brook PureProject będzie liczyła cztery modele, każdy w wersji męskiej i damskiej. W USA cena będzie się wahała w zależności od modelu pomiędzy 90$, a 120$. Strzelam, że w Polsce będą dostępne w cenie od 250 do 350 zł.

Można powiedzieć Meh, to już chyba było, ale znając życie kupię je z ciekawości. Od kiedy biegam w Puma Faas 500 nie mogę wrócić do tradycyjnych butów biegowych. Less is more. Szczególnie kuszą dwie pierwsze propozycje od Brooksa.

Brooks Pure Connect – Najlżejszy model z nowe serii ważący jedynie 204 gramy. Prawdopodobnie następca modelu Brooks GreenSilence. Najbardziej elastyczny, minimalistyczny i przewiewny. Przy zakupie jesiennych butów startowo-treningowych będę miał je na uwadze. Cena 90$.

Brooks Pure Flow – Wyposażony w jak to określa sam Brooks ‚dynamiczną amortyzację’. Konkurencja Nike LunarGlide+ 3, który wejdzie na rynek w tym samym czasie? Waga 246 granów. Cena również 90$.

Brooks Pure Cadence – Model dla biegaczy potrzebujących minimum stabilizacji. Ale czy wtedy jest to ‚but minimalistyczny’ czy bardziej wciskanie kitu naturalnego biegania i masakrowanie kolan pronatorów? Waga 270 gramów, cena 120$.

 

Brooks Pure Grit – Minimalistyczny but trailowy czyli paranoja do kwadratu. O ile pierwsze dwa modele wyglądają nieźle i bieganie po równym podłożu w butach z minimum systemów jest tym co uwielbiam to nie jestem w stanie sobie wybrazić biegania w terenie w czymś innym niż porządnie zabudowany bucior Salomona albo innego Nike.

 

Mateusz

Przygodę z bieganiem zacząłem blisko 10 lat temu bo w 2006 roku. Od tego czasu również prowadzę bloga. Ukończyłem dwa maratony, dychę biegałem w 40 minut, potem miałem poważną kontuzję i teraz po raz kolejny wracam do sportu.

Udostępnij wpis w social media

Skomentuj wpis