09 kwietnia 2012 - 53

Nie biegam

Thumbnail

Na początek prośba – napisz mi w komentarzu kim jesteś, jak trafiłeś na bloga i od jak dawna go czytasz. Do dla mnie bardzo ważne 🙂

Za 130 dni startuję w Ełk Triatlonie na dystansie olimpijskim (1,5 km wpław / 40 rower / 10 km bieg). Czuję znowu motywację do treningów, do wstawania o 5 rano. Dlaczego? Bo mogę pływać bez bólu. Tak, to jest sukces! Póki co z formą jest tragicznie, od roku praktycznie nie trenuję. Dokładnie 13 maja 2011, w piątek, zaliczyłem kraksę na rowerze, złamałem obojczyk i uszkodziłem bark. Jechałem bez kasku, mam szczęście, że nic mi się nie stało. Rezultat – uszkodzona kaletka barkowa i zespół rotatora, dokładnie nie powtórzę co to było w każdym razie miałem niepełny zakres ruchu w prawej ręce i nie mogłem np wrzucić piątego biegu w samochodzie. Kilka miesięcy rehabilitacji pomogło. Pseudo eksperci biegowi kazali mi brać aspirynę na stan zapalny, lekarze ze szpitala państwowego praktycznie wyrzucili mnie z ostrego dyżuru. Mam nauczkę na całe życie, żeby od razu iść do specjalisty i wydać te kilkaset złotych na prywatne USG i nie słuchać się byle kogo. Straciłem przez to na dłuższy czas serce do treningów i zawiodłem się na kilku osobach ale to nie jest i nigdy nie będzie temat do publicznej dyskusji z mojej strony.

Wniosek z kontuzji:

  • Ucz się tylko od najlepszych, korzystaj z pomocy najlepszych specjalistów. Twoje zdrowie jest warte każdych pieniędzy, nie oszczędzaj na nim!
  • Noś kask! Gdybym wywrócił się 20 m dalej gdzie był krawężnik mogłoby się to skończyć dla mnie tragicznie.
  • Dokumentuj swoje sukcesy. Przeglądam zapisy treningów z Garmina sprzed roku i zdjęcia z zawodów. Nic nie motywuje lepiej niż zdjęcie samego siebie o 5 kg chudszego. Wstyd się przyznać ale taka jest różnica pomiędzy majem 2011 a kwietniem 2012.

Bloguję z przerwami od 2006 roku. Kiedyś miałem na to dużo czasu, teraz nie mam go wcale. W życiu zajmuję się tylko pracą. Świadomie uciąłem życie towarzyskie do prawie zera, wolę w tym czasie pracować. Nie ma czasu na prowadzenie bloga. Nie mam czasu na wyszukiwanie nowości i zapowiedzi nowego sprzętu. Kiedyś to było dla mnie pół godziny do godziny dziennie, dzisiaj najzwyczajniej w świecie nie mam tego czasu. Dlatego nastąpiły małe zmiany na blogu. Jak pewnie widzicie zniknęły całkiem notatki z nowościami rynkowymi. Zastąpiły je rzetelne testy autorstwa Pawła Różańskiego, zaprawionego w bojach triatlonisty. W tę stronę będzie szedł runblog – testy, testy i jeszcze raz testy. Relacje z imprez tylko okazjonalnie. Przepisy – jeśli znajdę super przepis to się nim podzielę, nie planuję rozbudowywać tego działu. Video – całkowicie zawieszam tę sekcję, nie mam kompletnie czasu.

Mam natomiast dla Was propozycję. W pierwszym zdaniu poprosiłem o napisanie kim jesteście i jak trafiliście na runbloga. Teraz mam prośbę – napiszcie co chcielibyście na runblogu czytać. Jeśli okaże się, że feedback jest mały to runblog będzie się tlił tak ja tli się teraz. Jeśli jednak będą jakieś fajne pomysły to postaramy się coś wykombinować. Może chcecie cyklu porad na dany temat? Może plany treningowe? Nie wiem za bardzo co i dla kogo mamy tworzyć, proszę czytelników o wskazówki. O ile jacyś czytelnicy jeszcze tutaj zostali 😉

Gratis moja najnowsza fotka. Biegacz nie-stadny, biegający dla siebie, dla zdrowia, dla sylwetki. Taki żart i nie żart.

 

Mateusz

Przygodę z bieganiem zacząłem blisko 10 lat temu bo w 2006 roku. Od tego czasu również prowadzę bloga. Ukończyłem dwa maratony, dychę biegałem w 40 minut, potem miałem poważną kontuzję i teraz po raz kolejny wracam do sportu.

Udostępnij wpis w social media

Skomentuj wpis