20 września 2011 - 18

Nike+ SportWatch TEST

Thumbnail

[box]Przez kilkaset kilometrów testowaliśmy wersję beta zegarka sportowego z GPS Nike+ SportWatch. Z góry musimy zaznaczyć, że wersja beta może różnić się od finalnego produktu, który będzie można kupić w zimie 2011. Kilka miesięcy temu do Polski trafiły trzy egzemplarze testowe.. Jeden trafił do miesięcznika Runner’sWorld, drugi do portalu Bieganie.pl, trzeci do runblog.pl 🙂  Test miał ukazać się dawno temu ale kontuzja głównodowodzącego runbloga nie pozwoliła na oddanie tekstu na czas.  Zapraszamy do lektury.[/box]

Co w zestawie?

1. Nike+ SportWatch GPS
2. Nike+ Sensor
3. Kabel USB
4. Instrukcja
5. Aplikacja Nike+ Connect

=

właśnie tyle dostajemy kupując Nike+ SportWatch.

Kluczowe pierwsze kilka sekund

Człowiek to istota wielce zagadkowa i prosta jak budowa cepa jednocześnie. Często ulegamy emocjom a już bardzo często pierwszemu wrażeniu. Ktoś kiedyś powiedział, że w kontakcie z drugą osobą najważniejsze jest pierwszych siedem sekund. Miał rację. Ludzki mózg jest wspaniałym procesorem i w oka mgnieniu – na poziomie podświadomości, ocenia czy druga osoba albo przedmiot są godne uwagi.

Gdybym w wyborze zegarka biegowego miał się kierować tylko jego wyglądem to bez wahania wyciągnął bym kilkaset złotych na Nike+ SportWatch. Jest po prostu ładny, elegancki i zarazem sportowy. Pasuje nie tylko na treningi. Prezentuje się całkiem nieźle nawet w połączeniu z garniturem komunijnym 😉 Wśród moich znajomych, nie tylko tych ze ścieżek biegowym, zegarek zawsze wzbudzał zainteresowanie. Jak każdy kolejny produkt koncernu z Oregonu przyciąga wzrok, jest inny, nietuzinkowy.

Jednak dla mnie, biegacza, wygląd jest sprawą drugorzędną. Nie będę oryginalny jeśli powiem, że najbardziej cenie sobie niezawodność i funkcjonalność. Z tym niestety w Nike+ SportWatch jest gorzej.

Pierwsze wrażenie wizualne oceniam na 5 z plusem, natomiast jestem zmuszony wystawić ocenę dostateczną za intuicyjność. SportWatch nie jest intuicyjny, choć z pozoru wydaje się być bardzo prosty. W porównaniu z innym sprzętem, który miałem okazję testować, wypada po prostu blado. Pierwszy kontakt z urządzeniem warto połączyć z przestudiowaniem instrukcji.

Pierwszy trening – z GPS czy z sensorem Nike+?

Pierwszego treningu ze SW nie wspominam dobrze. Nie zajrzałem wcześniej do instrukcji. Robię tak zawsze z każdym sprzętem, aby zweryfikować na ile  jest prosty w obsłudze. Zanim dorwałem się do Nike+ SportWatch wiedziałem, że robiąc z nim trening mam do wyboru dwie opcje pomiaru dystansu:

  • z satelitarnym nadajnikiem GPS firmy TomTom
  • z sensorem Nike+ popularnie nazywanym ‚pastylką’

Wybrałem pierwszą opcje. Dlaczego? Otóż nie mam butów firmy Nike, do których mógłbym sobie włożyć pastylkę Nike+… Poza tym nie lubię sobie komplikować życia. Po wcześniejszym doświadczeniu z Garminem, stwierdziłem, że GPS jest po prostu wygodniejszy.

Byłem piekielnie ciekawy jak będzie spisywał się GPS. Wychodzę przebrany na ulicę, włączam opcję treningu, chcę zacząć biec… ale na ekranie wyświetla mi się następujący komunikat:

LINKING SENSORS

Myślę sobie „Ok, poczekam. Satelity muszą się przecież zlokalizować„. Czekam minutę, dwie, pięć. Cholera jasna… Przecież mogłem w tym czasie przebiec już kilometr. Albo dwa gdybym był Kenijczykiem. Pierwsza wtopa. Mieszkam tuż pod Warszawą, w miejscu, gdzie nigdy nie miałem problemów z zasięgiem. Warto podkreślić, że niebo też było bezchmurne.

Moja cierpliwość się skończyła, chciałem już po prostu pobiec. Co z tego, że bez GPS nie będę mógł śledzić na bieżąco pokonanego dystansu czy też prędkości chwilowej. I tutaj wtopa numer dwa… Aby włączyć stoper, aby w ogóle rozpocząć trening bez GPS muszę mieć sensor Nike+. I błędne koło… Co jeśli biegam na boso albo nie lubię butów Nike? Niestety, treningu nie zrobię i muszę być zdany na złapanie zasięgu przez GPS TomToma.

Wyświetlacz i menu

Wyświetlacz wygląda tak jak na obrazku po prawej. Jest czytelny i dobrze się sprawdza w różnych warunkach atmosferycznych. Mamy do dyspozycji zaledwie dwa przyciski – przewijania i wybierania. Żółtym przyciskiem wybieramy interesującą nas opcję, a w trakcie treningu, możemy nim również  na chwilę przerwać bieg.

A co ze stukaniem? Czyli angielskim ‚tap’ przez co wielu biegaczy mówi po naszemu ‚co z tym tapnięciem’? Szybkim stuknięciem w ekran możemy odznaczać kolejne okrążenia. Stuknięciem można również podświetlić ekran – przydatne przy okazji wieczornego biegania. I również całkiem przypadkiem możemy niepotrzebnie wywołać zmiany w zapisie treningów. Dotykowy ekran jest mimo wszystko bardzo czuły. Przypadkowe zahaczenie o policzek podczas smarkania nosa może wywołać wprowadzenie do pamięci urządzenia niechcianego okrążenia.

Aby wejść do menu zegarka należy nacisnąć na jeden z przycisków do przewijania. Wtedy na ekranie mamy do wyboru następujące opcje:

Tłumaczyć chyba nie trzeba. Wybierając CLOCK przechodzimy z powrotem do trybu zegarka. W HISTORY są zapisane nasze ostatnie treningi.

Niestety w historii możemy odczytać jedynie takie dane jak: kalorie, czas treningu, pokonany dystans i średnią prędkość. Jeśli chcesz tuż po treningu zobaczyć, po ile biegałeś konkretny odcinek to swoją ciekawość zaspokoisz dopiero w momencie podłączenia SportWatcha do komputera. W pamięci możemy przejrzeć informację dotyczące maksymalnie ostatnich 50 biegów.

W RECORDS możemy podziwiać nasze dotychczasowe rekordy, począwszy od najszybszego biegu na 10km, a skończywszy na najdłuższym dystansie pokonanym w trakcie jednego treningu. W momencie poprawienia jednego z rekordów, nasz Nike SportWatch informuje nas o sukcesie wesołą melodyjką z animacją fajerwerków w tle. Czy to jest dobry motywator/nagroda? Nie wiem. Mnie nie zachwyciło. (Drugi Mateusz był zachwycony;))

GPS

Bardzo mieszane uczucia. W momencie testowania Nike SportWatch byłem w bardzo intensywnym okresie treningowym. Trenowałem u siebie w domu, następnie na dwóch zgrupowaniach. Teren po którym biegałem również był bardzo urozmaicony. W repertuarze moich tras biegowych mam lasy, jeziora, na zgrupowaniu były góry i Mazury… Do tej pory nie wiem co wpływa na szybkość  połączenia się satelity z zegarkiem.

W górach łączyłem się dość szybko. W domu pod Warszawą raz kilka sekund, a raz kilka minut. Na Mazurach tak samo. Pogoda nie miała tutaj większego znaczenia. Po ponad 300 km przebiegniętych z Nike SportWatch i do tej pory nie wiem dlaczego czasami zasięg z satelity jest łapany po kilku sekundach, a czasami po kilku minutach.

Dokładność pomiaru i prędkości

Kiedy połączymy się już GPS co zostanie zwieńczone krótkim komunikatem głosowym, możemy zacząć biec. Nike SportWatch mierzy dystans perfekcyjnie i tutaj nie można mieć absolutnie zastrzeżeń. Bez znaczenia jest tutaj to, czy biegamy po lesie, czy asfaltowych alejkach w mieście.

Prędkość chwilowa niestety wariuje i bez znaczenia w jakich okolicach przyjdzie nam biegać. Wartości prędkości chwilowej rzadko są dokładne i zgodne z rzeczywistością. Widokiem częstym jest prędkość 3’10”/km w trakcie truchtu i 8’10”/km w trakcie biegania szybszych treningów. Ponadto prędkość chwilowa zmienia się jak w kalejdoskopie.

Znacznie lepiej sprawa wygląda z sensorem. Po skalibrowaniu sensora Nike+ prędkość chwilowa biegu jest dosyć dokładna, pomiar również mocno nie odbiega od rzeczywistości, aczkolwiek bardziej dokładny jest pomiar z satelity.

Strona nikerunning.nike.com

Podłączając Nike SportWatch do komputera, nasze aktywności od razu są transportowane na stronę nikerunning.nike.com. Tam możemy analizować nasze treningi, zobaczyć pokonany dystans itd. Wszystko ładnie i przejrzyście. Jest tylko jeden problem, strona jest bardzo powolna. Mam dość szybkie łącze internetowe, pomimo tego, strona Nike nie zawsze działa tak, jak działać powinna. Interfejs Nike oferuje wiele możliwości jeśli chodzi o statystyki. Wyglądają one następująco:

Po kliknięciu w wybrany trening, otrzymujemy pełne statystyki z biegu:

Każdy trening z osobna możemy oddzielnie opisać. Ciekawa forma dzienniczka treningowego:

Kolejna opcja, która spodobała mi się najbardziej. Możemy prześledzić swoją trasę na mapie, przejrzeć statystyki i przeanalizować na spokojnie swój trening:

Interfejs jest bardzo starannie dopracowany, czytelny i ciekawy dla osób lubiących grzebać w statystykach. Świetna sprawa dla biegaczy potrzebujących zewnętrznej motywacji. Warto wziąć pod uwagę społecznościową warstwę strony Nike Running. Dla amatorów możliwość rzucania sobie wyzwań i śledzenia postępów znajomych jest ciekawym dodatkiem do treningu.

Aplikacja na komputer

Nieskomplikowana i łatwa w obsłudze. Nie miałem żadnych problemów  ustawieniami. Aplikacja jest swego rodzaju mózgiem zegarka, w której możemy dostosować opcje Nike SportWatch pod własne upodobania. Zakładka OKRĄŻENIA I INTERWAŁY jest szczególnie przydatna w momencie wykonywania treningu interwałowego. Wystarczy wybrać czas trwania lub dystans do przebiegnięcia w interwale biegu.

Bieganie z pulsometrem

Jeśli pomiar tętna jest nam niezbędny w trakcie treningu, również mamy taką możliwość. SportWatch jest kompatybilny z pulsometrem firmy POLAR. Instalacja jest dziecinnie prosta. Wszystko jest dobrze opisane w instrukcji. Zegarek łączy się z pulsometrem bez zarzutu, nie zrywa połączenia. Ogromnym minusem jest brak owego paska w zestawie co się wiąże z dodatkowymi kosztami.

Bateria

Według zapewnień producenta, bateria powinna z powodzeniem wystarczać na 9 godzin biegu. Potwierdzam tę informacje, nie rozładowała się ani razu podczas testowania. Wystarczy podłączyć na chwilę do komputera przy zgrywaniu treningu i kwestia ładowania rozwiązana.

Ogólna ocena

Mam bardzo mieszane uczucia co do zegarka Nike SportWatch. Nike podąża w dobrym kierunku, jednak w mojej ocenie sprzęt nie stanowi konkurencji dla obecnych potentatów na rynku zegarków dla biegaczy. Sygnał GPS często szwankuje, prędkość biegu nijak ma się do rzeczywistości. Poza tym nie podoba mi się ręczne oznaczenie okrążeń. Dlaczego? Otóż, kiedy w ustawieniach zaznaczymy, że chcemy ręcznie oznaczać okrążenia, to w trybie treningu niezależnie od tego w jaki przycisk przewijania wybierzemy, to jest to równoznaczne z odhaczeniem kolejnego okrążenia. W tym trybie ciężko jest przejść do innej interesującej nas opcji np. łącznego czasu biegu. Czasami naciskając przycisk przewijania odznaczamy okrążenie, a czasami zmieniamy widok danych np. dystansu, łącznego czasu biegu, godziny… W zestawie nie mamy pulsometru co wiąże się z kolejnymi kosztami (całkiem sporymi) i marnowaniem czasu. Dodam do tego fakt, że z Nike SportWatch możemy biegać tylko pod warunkiem połączenia się z satelitami lub posiadaniem w bucie sensora Nike+. Inaczej nie rozpoczniemy treningu.

Nike+ SportWatch prezentuje się okazale. Wygląd nie idzie w parze z użytkowaniem… Na swoim ręku miałem kilka różnych zegarków dla biegaczy, różnych firm. Na ich tle SportWatch prezentuje się niestety blado.

Mateusz Jasiński

Jakimś cudem urodziłem się, żyję i biegam. W wolnych chwilach biegnę po marzenia, a kiedy jestem zajęty odpoczywam po bieganiu. Pozdro!

Udostępnij wpis w social media

Skomentuj wpis