04 marca 2016 - 1

Nike Lunarglide 7 Flash

Thumbnail

Zdarza mi się czasem wracać myślami do pierwszego testowanego przeze mnie buta. Był to poczciwy Lunarglide 3. Pamiętam jakiego szoku doznałem na pierwszym treningu. Nie wiedziałem, że bieg może być tak przyjemny o ile dobrze trafimy z butem. Efekt WOW zaburzyła nieco wentylacja. Na szczęście w następnych modelach błędy związane z kiepską przepuszczalnością cholewki zostały skorygowane. Przez kolejne lata, przez moją biegową garderobę przewijały się wszystkie kolejne modele Lunarów. Każdy z nich dobrze wspominam.

Przyszedł czas na 7 odsłonę Lunarglide Repeal, czyli przemakaniu mówimy stanowcze nie. But rekomendowany jest jako treningowo-startowy co oznacza, że będzie można się rozpędzić.

Banan na twarzy to podstawa treningu! 🙂

Zacznijmy od wyglądu. Podobnie jak w poprzednich modelach Lunarglide Flash cholewka jest nieco masywniejsza od jej odpowiednika bez podwyższonej odporności na wilgoć. Wierzchnia jej cześć to siateczka, pod którą znajduje się warstwa odblaskowa od firmy 3M. W przypadku testowanego modelu miała kolor coś między zorzą polarną, a wyciekiem paliwa do zbiornika wodnego 🙂 Podczas biegania w warunkach deszczowych i zachlapania buta błotem, wilgoć zostaje pod siateczką tworząc jeszcze ciekawsze ubarwienie ☺

Nike Lunarglide 7 Flash 4

Cholewka daje stopie pełen komfort. Za sprawą znanych już wszystkim włókien Flywire doskonale dopasowuje się do stopy, jednocześnie dając jej sporo miejsca w przedniej części buta. Producent zapewnia, że udoskonalił ten system i faktycznie między pasmem pięciu włókien, przez które bezpośredni jest przeprowadzona sznurówka dostajemy dodatkowe cztery pasma, które po związaniu buta mają za zadanie jeszcze bardziej dopasować cholewkę do stopy. W praktyce nie czułem znacznej różnicy. Osobiście uważam, że wprowadzeniem tej technologii (bodajże w modelu Lunarglide 4), Nike zdeklasowała konkurencję pod kątem skuteczności dopasowania do stopy. Co do pozostałych atrybutów cholewki, język jest nieco krótszy ale bardziej miękki. Spełnia swoją funkcję bez zarzutów. W tylnej części buta użyto znanego z poprzednich modeli buta systemu Dynamic Suport, czyli zapiętka, który ma wpływ na trzymanie stopy w bucie podczas biegu oraz chroni i stabilizuje ścięgna Achillesa.

Nike Lunarglide 7 Flash 1

W budowie podeszwy nie ma większych zmian. Składająca się z tworzywa Lunarlon o podwójnej gęstości dwuczęściowa podeszwa środkowa została wyposażona w rdzeń o niższej gęstości pianki (jest bardziej miękka) oraz środkową część z bardziej twardej pianki. To wszystko po to, by wsparcie, amortyzacja i dynamika podczas biegu była na najwyższym poziomie. Dodatkowo w podeszwie zminimalizowano klasyczny kolor biały i czarny na rzecz niebieskiego, zielonego i żółtego.  Nacięcia podeszwy umożliwiają swobodę ruchów.

Wentylacja. W bucie biegałem w temperaturach poniżej minus 15°C i było przyjemnie. Wkładka Fitsole dobrze dopasowuje się do stopy i świetnie odprowadza wilgoć. Noga nie grzeje się jak parówka na stacji paliw. Nie miałem okazji testować buta w wyższych temperaturach. Jednak pamiętam, że poprzednie Flashe w wyższych temperaturach męczyły trochę stopy. Nie można w tym upatrywać wady, but z założenia jest jesienno-zimowy.

Nike Lunarglide 7 Flash 5

Prowadzenie stopy, przy dopasowaniu do jakiego przyzwyczaiła nas firma, to pewność i panowanie nad każdym krokiem. Mam nieodparte wrażenie, że but jest też twardszy niż poprzednik. Wyważenie amortyzacji jak przystało na buta z segmentu treningowo-startowe jest dobrane w sposób przemyślany. Nie ma przesadnej miękkości treningówki czy twardości wyścigówki jest dynamicznie, szybko przy zachowaniu amortyzacji na poziomie komfortowym. Na mokrej nawierzchni zarówno przy odbiciu jak i lądowaniu stopa nie ślizga się, nie ucieka na boki.

Czy wyczuwam wielką różnicę w stosunku do poprzedniego modelu? Niezbyt wyraźną. Wydaje mi się, że Siódemka jest bardziej sztywna i nieco twardsza. Mimo tego wrażenia, o bucie mam bardzo dobre zdanie. To udany model, po który sięgam z przyjemnością. But na pewno da wiele radości osobom, które szukają wywarzenia między startówką a butem treningowym. Przy tym trzeba pamiętać, że but przeznaczony jest na warunki deszczowe, w suche dni lepiej sprawdzi się Lunar 7 bez opcji H2O Repel.

Pawel Rozanski

Przygodę ze sportem zaczął od jazdy na rowerze MTB, później przerzucił się na kolarstwo szosowe. Triathlonem zainteresował się będąc na studiach. W wieku 21 lat ukończył pierwszego Ironmana, a w 2007 roku na zawodach w Klagenfurcie zdobył trzecie miejsce w kategorii M-18. Trzy sezony trenował pod okiem trenera z Nowej Zelandii John’a Newsom’a. Niestety problemy zdrowotne tymczasowo zdyskwalifikowały go ze startów. Obecnie przygotowuje zawodników do startów biegowych i triathlonowych na dystansie IM i HIM. Z sukcesów swoich podopiecznych czerpie dużą satysfakcję. W swojej pracy trenerskiej największą wagę przywiązuje do efektywności treningu. Jest wielkim zwolennikiem pracy nad doskonaleniem lokomocji ruchu. Najbardziej lubi biegać po Puszczy Augustowskiej. Marzy o starcie w norweskim Norseman Extreme Triathlon.

Udostępnij wpis w social media

Skomentuj wpis