Musiałam odczekać troszkę czasu, aby nie napisać samych pozytywów wiążących się tylko i wyłącznie z pierwszym wrażeniem. Już dawno otwarcie pudełka z butami nie sprawiło mi takiej przyjemności. W wypadku Nike Air Zoom Elite 8 była to po prostu bomba! Wszystko dopięte na ostatni guzik – eleganckie (inaczej tego nazwać nie można) zamykane magnetycznie pudełko ze zdjęciem najszybszych w Polsce biegaczy, buty zapakowane w różowy papier, a sam w sobie but w soczystych kolorach sprawił, że japa uśmiechała mi się do końca dnia – tak, kobiety to lubią 😉 Coż, ELITE idealne pasuje do tego, co chciało zaprezentować Nike. A do tego plan treningowy. Czego chcieć więcej?

Ostatnie buty biegowe z Nike w jakim biegałam to Nike Zoom Fly . W skrócie? Istnieje wielka przepaść między tymi modelami.

Pierwszą rzeczą na którą należy zwrócić uwagę, po wyjęciu ich z pudełka, to waga butów. Jak na buty treningowo-statowe (bo do takich mogę je zaliczyć) 215 g to niewiele. Ich lekkość zawdzięczamy dzięki cienkiej podeszwie oraz jednowarstwowej siateczce otaczającej but Flaymesh, o której wspomnę dalej. Choć patrząc na buty, nie wydają się należeć do tych lżejszych.

Zakładam buty na nogi…

W związku z moją szeroką i wydrążoną stopą zawsze zwracam uwagę na wkładkę w jaką jest wyposażony but. Ta, dość gruba, składająca się z dwóch warstw, a jednocześnie bardzo plastyczna idealnie dopasowała się do mojej stopy. Jeśli ktoś ma szerszą stopę niż przystało na normę – to również śmiało mogę powiedzieć, że te model buta nie powinien powodował otarć i dyskomfortu dla małego palucha.

Nie myślcie, że te buty nie będą pasować w takim wypadku na wąską stopę. Ich nietypowe sznurowanie okalające stopy niemalże już od samej podeszwy nie pozwolą na nadmierny „luz” w bucie. Dobrze trzymają i zapewniają stabilizację. Zapiętek zdecydowanie sztywniejszy niż pozostała część butów, mimo wszystko nie czułam ucisku na Achillesa. Jest wygodnie, jest bezpiecznie.

A! Wkładka oczywiście wyjmowana. Wada czy zaleta? Dla mnie na plus, zdarza mi się wkładać swoją „odlewaną” wkładkę na długie wycieczki biegowe.

Co w biegu?

Nie będę ukrywać, że lubię zrobić troszkę kilometrów „na piechotę” w nowych butach , zanim narzucę tempo biegowe. I tu pojawił się problem. Buty dostałam do testowania jeszcze w największe upały. Nie przeszkadzały mi one w bieganiu, ale po raz pierwszy odczuły to moje stopy. GORĄCO! A co będzie podczas biegania? Buty wydawały się po prostu za grube na tą porę roku. Co prawda wierzchnia warstwa siateczki jest cienka i wydaje się zapewniać prawidłową wentylację. Natomiast warstwa wewnętrzna przypomina mi nieprzepuszczalną piankę. Na szczęście upały się zakończyły, a z nimi mój problem.

Coś, co czuć przy każdym kroku w Zoomach 8, to pełna amortyzacja, szczególnie przydatna oraz zauważalna na twardej nawierzchni. Myślę, że śmiało mogę to zawdzięczać piance Phylon, o której wspomina producent, z której została skonstruowana podeszwa, a także poduszeczce Zoom w przedniej jej części.  Jeśli chodzi o wybiegania w terenie (przede wszystkim droga piaskowa) wydawało mi się, że zapadam się i „topie się” w butach – jednym słowem miękko. Tu wolałabym jednak coś twardszego. Mimo to najzwyklejsza wygoda i komfort biegu oceniam pozytywnie.

W parze z amortyzacją pojawia się również dynamika odbicie stopy od podłoża. Zdaje się, że czas kontaktu stopy z podłożem jest krótszy (niż podczas biegu w Nike Zoom Fly). Być może to tu można stwierdzić, że są SOFAST ?

Jest bezpiecznie i stabilnie vol. 2 – PODESZWA

Testowałam buty również w mniej sprzyjającą aurę, jaką jest deszcz. Zresztą, kto co lubi. Nie zawiodłam się – buty są wyposażone w bieżnik z geometrycznymi wzorami wzbogaconymi o dodatkowe wypustki. Zakręty chodnikowe pokonane bez zawahania…i poślizgu. Natomiast w miejscach, gdzie dochodzi do zgięcia w stopie podczas jej ruchu, znajdują się dodatkowe „przecięcia” z pewnością ułatwiające manewr oraz zabezpieczające buty przed ewentualnymi pęknięciami i szybkim zniszczeniem. Chyba na plus? 🙂

I gdzie ja w nich pobiegnę?

Zdecydowanie dzięki porządnej amortyzacji śmiało założe je na każdy bieg uliczny. Jestem pewna, ze na każdym długim starcie będę mogła na nich polegać – oby nie był to upalny dzień… Swoją drogą ciekawa jestem jak sprawdzą się zimą..

Jeśli chodzi o trening to Nike Zoom Elite 8 spiszą się na krótszym i szybszym tempie, na długie wybieganie również je zabiorę. Nie będą idealne na trening w miękkim terenie, ale nie można oczekiwać, że buty będę uniwersalne. Te są NAJSZYBSZE.

Każdy, kto szuka butów treningowo-startowych z porządną amortyzacja w połączeniu ze stabilizacją stopy może spróbować odnaleźć się w Nike Air Zoom Elite 8

PS i NAJPIĘKNIEJSZE 😉

Fotografie – Mateusz Stasiak

O autorze

Patrycja Prudaczuk

Patrycja to była zawodniczka biegów średnich dystansów, ale i też przełaji. Wojowała na MPJ zdobywając medale. Dobre czasy się skończyły - kontuzja wyeliminowała ją z rywalizacji. W międzyczasie na studiach (AWF Biała Podlaska) zafacynowała sie fitnessem i tu ciągle się rozwija prowadząc zajęcia grupowe w klubie (ProGym Biała Podlaska) oraz uczestnicząc w kursach. Mimo wszystko jej miłość do biegów nie zgasła i od niedawna wraca na ścieżki biegowe, również szkoląc się i obecnie jest trenerem lekkiej atletyki. Teraz marzy o przebiegnięciu maratonu, a po drodze i połówki. Ciekawa jest swoich sił na biegu ekstremalnym "Spartan Race" - cóż, może już niedługo?

Zobacz wpisy autora